Protest scyzoryka

Polecamy15 lutego, 2015

basinski_nowe

Medialna zasada „zła wiadomość, to dobra wiadomość”, z logiką i zdrowym rozsądkiem, i chyba też z moralnością nie ma nic wspólnego, ale odzwierciedla specyficzną ekonomię i myślenie części środowiska mieniącego się czwartą władzą. Chodzi mu o to, że najlepiej się sprzedają i najmocniej działają na wyobraźnię wieści oburzające i bulwersujące. Każdemu wątpiącemu polecam prowadzenie specjalnego kalendarza i zapisywanie w nim przez okrągły rok tytułu pierwszej wiadomości obojętnie której telewizyjnej stacji. Ręczę za to, że przygniatającą większość serwisowej czołówki stanowić będą newsy złe i przygnębiające: wojny, epidemie, tragiczne wypadki, czyjaś krzywda. Krew…, ale i bezkrwawe festiwale głupoty i bezhołowia.

Od początku stycznia mamy do czynienia z wiadomościami powodującymi, jak to rodacy obrazowo określają, otwieranie się scyzoryka w kieszeni. Początek dało lekarskie Porozumienie Zielonogórskie, które pod koniec roku przypomina o sobie żądaniami, których realizacja rzekomo ma służyć dobru pacjentów. Paskudna to przewrotność, bowiem istota protestów PZ powoduje u pacjentów nerwowy dygot i stany lękowe. Niespełnienie żądań „lekarzy” (cudzysłów jest tu jak najbardziej na miejscu) przekłada się na zamykanie przed pacjentami drzwi przychodni. Jest to działanie tak podłe i wredne, że powinno dożywotnio pogrążyć osobników składających przysięgę Hipokratesa, bez względu na rodzaj ich pretensji pod adresem rządu. Powinno ich bezwzględnie z profesji eliminować. Ale tak się nie dzieje i zapewne jeszcze długo dziać nie będzie. Część jednej z najlepiej zarabiających grup zawodowych w Polsce kpi więc sobie w żywe oczy z reszty rodaków, przede wszystkim z ludzi potrzebujących ich pomocy.

Potem na czołówki newsów wybili się komornicy. Okazuje się, że można nie mieć ani grosza długu, a mimo to zostać pozbawionym, w sposób bandycki, najkosztowniejszego elementu gospodarstwa, służącego zaspokojeniu najżywotniejszych potrzeb. To nie wyjątek, podobne przestępcze zapędy komorników, których konsekwencją są tragedie rodzin, można mnożyć. W sposób bliźniaczy działają niektóre urzędy skarbowe, ograbiając bogu ducha winnych ludzi z ich życiowego dorobku w sposób tak bezczelny i bezduszny, że scyzoryk wręcz wariuje w kieszeni. A bezkarność jeszcze bardziej rozzuchwala…

I wreszcie górnicy, a właściwie ich przywódcy związkowi. Niektórzy są tak pewni swojej siły i nietykalności, że przekształcają związki zawodowe w organizacje wręcz mafijno – terrostystyczne, grożąc użyciem siły („znamy wasze adresy…”) i paraliżem kraju. W górnictwie przestały działać prawa ekonomii i zwyczajna przyzwoitość. Z jednej strony finansowa degrengolada, z drugiej – trzynaste i czternaste pensje, „piórnikowe” oraz inne, z księżyca wzięte premie i przywileje górniczych nadludzi, wydzierane bezwstydnie z kieszeni reszty podatników. I w tym przypadku stan ten trwać jeszcze będzie długo, gdyż poszkodowani przez tę branżę na ulice nie wychodzą, a kolejnym rządom brak przezorności i konsekwencji.

Blokady, wrzaski, zadymy, inspirowane są często nie zadawnionymi problemami  (które oczywiście należy rozwiązywać, ale w sposób parlamentarny, nie awanturniczy), a przebiegłością i przedwyborczą adrenaliną związkowych kacyków i watażków, u których nie funkcjonuje odpowiedzialność za państwo. Gdzieżby się te niebożątka, utajniające swoje wynagrodzenia, podziały, gdyby (np. w przypadku górników) zamknięto zakłady przynoszące ogromne straty?

Za naszą wschodnią granicą trwa wojna, która pochłonęła już tysiące ofiar, a Kreml nadal wmawia Ukraińcom i reszcie Europy, że nie ma z nią nic wspólnego. Agresja Rosjan to zwidy i omamy. Zrobić z przeciwnika idiotę – oto nowy, odkrywczy ich wkład w taktykę i myśl militarną. Z ogromną i przerażającą przyszłością.

Scyzoryk nie chce się już zamknąć. On też protestuje.

Andrzej Basiński

Tagi: ,