Mniej emocji Panie Redaktorze

Polecamy6 października, 2014

bohun bartkiewicz Lubię czytać teksty red. Andrzeja Basińskiego, bo zdaje mi się, iż mamy bardzo zbliżone poglądy na wiele przeróżnych zjawisk i wydarzeń, jakich przychodzi nam wszystkim doświadczać i dlatego z wielkim smutkiem, a także z bardzo mieszanymi uczuciami, przeczytałem tekst Jego autorstwa, zatytułowany „Uczucia mieszane”, zamieszczony w nr 35 Tygodnika DB2010. Chyba po raz pierwszy mam w stosunku do przekonań autora wiele zastrzeżeń i to natury zasadniczej.

Redaktor A. Basiński pisze m.in.: „Kłamstwa, cynizm, kpina, bezczelność, pogarda dla światowej opinii i ludzkiego rozumu. Przetworzone przez Moskwę do wielkości Tyranozaura. Z czymś takim historia świata jeszcze nie miała do czynienia, a to zapewne początek upiornego festiwalu natrząsania się z mieszkańców naszej planety … Ale jeszcze nie raz poznamy, czym jest jego tęsknota za imperialna potęgą, która zaczęła się kurczyć po rozpadzie ZSRR”. Uff… mocne słowa podszyte niesamowicie wyczuwalną emocją i być może dlatego tak bardzo odbiegające od rzeczywistości. Od obiektywnego osądu tego, co się (i dlaczego) na Ukrainie stało i dzieje oraz dlaczego tak, a nie inaczej, Rosja na te „ukraińskie wydarzenia” zareagowała. A nie jest to reakcja taka, jaką nam polskie media i politycy przedstawiają, a czemu zdaje się uległ najwyraźniej red. A. Basiński. Zdaję sobie sprawę, że to co od wielu miesięcy w różnych miejscach piszę o tych wydarzeniach, nie jest zgodne z polską oficjalną propagandą, która „ukraiński problem” przedstawia w bardzo, ale to bardzo wykrzywionym zwierciadle. Nie mam potrzeby wymieniać nazwiska jednego z cynicznych mistrzów takiej propagandy, ale wyraził on przekonanie, że kłamstwo powtórzone 100 razy zaczyna funkcjonować, jako prawda. A wielu, moim zdaniem zbyt wielu, Polaków zostało kłamstwami skutecznie zaczadzonymi. Stare chińskie porzekadło głosi, że wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem, co można wyrazić w matematycznej regule, że minus i minus daje plus. Przekładając to na język polityki, nasz wrogi stosunek do Putina, którego popiera prawie 90% rosyjskich obywateli z terenów Europy i Azji, powoduje, iż za przyjaciół mamy władze Ukrainy, które Putina uważają za swego śmiertelnego wroga. Jestem przekonany, iż red. Basiński jest szczerym demokratą i dlatego z przerażeniem konstatuję, że popiera on (jak i cały polski rząd i znaczna część Polaków – na szczęście nie wszyscy) ukraiński rząd i te siły, które w zbrojny sposób obaliły demokratycznie wybranego prezydenta oraz tak samo wybrany rząd tego państwa. Czy na tym ma polegać demokracja? Wątpię, ale ponieważ chodzi o to, że nowy, chociaż nielegalny, rząd i prezydent Ukrainy uważają Putina za zbrodniarza, bandytę, terrorystę… et tecera, et tecera… to red. A. Basiński, siłą rzeczy, staje w jednym szeregu z chórem chwalców nowej władzy, nie zważając na to, że żołnierze owej władzy, walczący na wschodzie Ukrainy, na patkach swych mundurów noszą banderowskie oznaczenia, a także stylizowane swastyki. Nie baczy, że rząd ten oficjalnie uznaje bandytę Stiepana Banderę (skazanego w II RP na karę śmierci za zabójstwo ministra spraw wewnętrznych B.Pierackiego), za bohatera narodowego, a upowskich rzezimieszków z UPA, którzy w niesamowicie bestialski sposób wymordowali 200 tys. Polaków, stawia za wzór bohaterstwa i poświęcenia dla ojczyzny. Tacy ukraińscy „żołnierze wyklęci” – wyklęci przez władze ZSRR i obecne władze Rosji. Wyklęci przez przeważającą część narodu rosyjskiego i poważaną część samych Ukraińców. Ci dzisiejsi ukraińscy bohaterowie z ochotniczych batalionów „Azow” czy „Ajdar” dopuszczają się masowych zbrodni wojennych, o czym od pewnego czasu alarmuje Amnesty International i obserwatorzy Czerwonego Krzyża. Mordują nie tylko żołnierzy z Noworosji, ale też osoby cywilne, a morderstwa te są nadzwyczaj brutalne, co mnie zresztą nie dziwi, mając w świadomości na kim się wzorują. Czy tylko dlatego mamy pomagać ich pogrobowcom w zdobyciu na Ukrainie władzy, aby następnie mogli już głośno zawołać: – Polacy, oddajcie nam zagrabiony nasz Zakierzonnyj Kraj?! A chodzi aż o 19 polskich powiatów, których oddania dopominają się czołowi przedstawiciele Prawego Sektora i partii Svoboda, czyli partii, które zbrojnie obaliły legalny ukraiński rząd. Teraz jeszcze się kamuflują, bo potrzebują polskiej pomocy, ale przyjdzie czas, kiedy powiedzą to bardzo głośno. Bo ukraińskim banderowcom do Unii Europejskiej wcale nie śpieszono. Oni traktują ją bardzo instrumentalnie, widząc w niej źródło finansowej i militarnej pomocy, niezbędnej im do zduszenia antybanderowskiej rewolty na wschodzie Ukrainy.

Niepokoje, a zwłaszcza zbrojne, na terenie byłych republik ZSRR są bardzo na rękę Stanom Zjednoczonym i tylko ktoś bardzo naiwny uważa, że w tych wszystkich niepokojach swej brudnej łapy CIA nie maczała. Amerykańskim władzom chodzi jedynie o to, aby mogły utrzymać swą hegemonistyczną pozycję w świecie, jaka przytrafiła się im po rozpadzie ZSRR. Mogli się wszędzie rządzić, jak we własnym kurniku, a efekty tego są nadzwyczaj widoczne. Działając wbrew stanowisku Rady Bezpieczeństwa ONZ napadli na suwerenne państwa, doprowadzając je do upadku i anarchii, jak w Afganistanie, Iraku czy Libii, lub wydzierając część terytoriów, aby oddać je komuś innemu, jak w Serbii. Tu wtrącę, że mieszkający w Kosowie Albańczycy to ludność napływowa z Albanii, a mieszkający w tzw. Noworosji Rosjanie są u siebie od wieków. Do Ukrainy – tak jak Krym – zostali włączeni decyzją komunistycznego genseka Chruszczowa (Ukraińca, jak Bandera i Poroszenko), który się mieszkających tam Rosjan o zdanie nie pytał. Rosja, po rozpadzie ZSRR, na nikogo nie napadła i nigdy takiego zamiaru nie głosiła, a wydarzenia w Gruzji były reakcją na agresję Saakaszwilego i zbombardowanie niewinnych mieszkańców Cchinwali. W Czeczenii Rosja walczyła z dżihadystami, tak jak obecnie USA walczą z Państwem Islamskim, które swą imperialną polityką zrodziły. Budżet wojskowy Rosji jest 14-krotnie mniejszy niż budżet NATO, więc Rosja chce odzyskać swoje znaczenie i stworzyć równowagę, która została zachwiana. Ale to panu Obamie strasznie przeszkadza, ale ja wolę mieć za miedzą neutralnego sąsiada, niż wciąż szarpanego za wąsy niedźwiedzia.

Janusz Bartkiewicz

http://www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,