Tygodnik DB2010

Szklanka wody

Globalne ocieplenie to fakt niepodlegający kwestionowaniu i bezmyślnemu negowaniu, chociaż do takich nonsensów posuwają się możni tego świata z prezydentem Trumpem na czele, ale tacy jak on mogą stanowić autorytet jedynie dla ludzi decyzyjnych jeszcze mniej odpowiedzialnych i bardziej beztroskich od byłego dewelopera z jajecznicą na głowie. Powiedzmy sobie szczerze: samobójców, od których ciągle wiele zależy. Mogliby, działając wspólnie i w porozumieniu, uczynić ogrom dobra i przyczynić się do przedłużenia żywota naszego świata, ale – niestety – wiele przemawia za tym, że przyspieszą armegedon i likwidację rodzaju ludzkiego.

Był czas, kiedy zaliczałem się do grona niedowiarków, ale nadeszło otrzeźwienie i najpierw z oporami, a potem z narastającym zaangażowaniem zacząłem zagłębiać się w fachowe publikacje. Stawiają włosy na czaszce. Katastrofa może się wydarzyć nie za kilka lub parę dziesiątków wieków, chociaż i w obliczu takiej ewentualności należałoby działać energicznie, bo należymy przecież do gatunku homo sapiens, ale już za lat kilkadziesiąt! Sprawa zatem jest gardłowa, dotyczy przecież naszych wnuków i prawnuków, którzy, może to niezgrabne określenie, mogą zgasić światło na naszej planecie. Konieczny jest zatem natychmiastowy alarm ekologiczny, a nie jałowe dysputy, ospałe symulacje i brednie z gatunku tych, którymi co pewien czas popisuje się prezydent Duda, mówiąc z bezmyślnym zachwytem o zasobach polskiego węgla, którego starczyć może na 200 lat. Gdy słucha się tak żenujących gadek, ręce opadają i buntuje się wszystko, co racjonalne, a przede wszystkim instynkt samozachowawczy. Ale Dudzie, Kaczyńskiemu, Morawieckiemu i innym mądralom zależy na masowym poparciu tzw. górniczej braci, która rozeźlona rozważaniami o konieczności stopniowej kasacji kopalń, może przyjechać do stolicy i rozwalić kilofami co się da. Zero odpowiedzialności za słowo, zero wyobraźni.

Bajanie o wspaniałości węgla i jego długiej wśród nas obecności w sytuacji egzystencjalnego zagrożenia, powinno być włączone do kodeksu karnego jako działalność w najwyższym stopniu szkodliwa i deprawująca. Nastał bowiem czas energicznych działań na rzecz redukcji gazów cieplarnianych do zera, a bezmyślne trwanie przy naszym „narodowym skarbie” przyspiesza upadek tego, co dla wielu najdroższe, z życiem naszych bliskich na czele.

Niedługo po raz kolejny rozpoczną się upały, jakich nie pamiętają najstarsi. Będą susze skutkujące tragicznymi pożarami, niszczycielskie huragany, cyklony, powodzie. Klimatyczne tragedie spowodują masowe, wielomilionowe migracje ludności przed którą Europa już się nie obroni, brak wody, straty w uprawach, problemy gospodarcze, atak wielu chorób, zanikanie roślinności, wymieranie zwierząt. Lista nieszczęść jest długa. W Londynie odbywają się demonstracje, których uczestnicy domagają się całkowitej likwidacji trujących gazów do 2025 r. Już wiele krajów zadeklarowało odejście od węgla, a Polska milczy. Pardon, stale dorzuca dziesiątki miliardów złotych do nierentownych kopalń. „Mimo analiz mówiących o tym, jak wielkim fiaskiem ekonomicznym i ekologicznym będzie budowa kolejnej kopalni, władza deklaruje ponad 6 mld zł. na jej budowę” – pisze Dominika Wańtuch w „Gazecie Wyborczej”. Drzewa produkują życiodajny tlen, a my, za przyczyną ministra Szyszki, wycinamy w Puszczy Białowieskiej tyle drewna, ile wypełniłoby 6 tys. ciężarówek!

Pięści mi się zaciskały, gdy oglądałem i słuchałem w telewizji górniczego związkowego (Solidarność) watażkę Kolorza. Krzyczał o tym, jak to „Tusk i Kopacz podpisali pakiety klimatyczne (zobowiązujące Polskę do działań ekologicznych – przyp. A.B.), a potem sp…li do Brukseli!”. I oczywiście wrzask o tym, jak to nie pozwolimy na zamach na nasz węgiel itd. Żenujący obrazek. Czy poddamy się terrorowi Śląska i związkowych hersztów prześcigających się w formowaniu buńczucznych, a nawet bandyckich oblicz? (jedna twarz jest chyba nie do przebicia).

Symbolem życia jest dla mnie krystalicznie czysta woda. Szklanka tego płynu może już niedługo, tak NIEDŁUGO!, stać się nieosiągalnym skarbem. Czy ten koszmar się spełni, zależy od każdego z nas.

***

Gdy kończyłem ten felieton, usłyszałem hańbiące, podłe, obraźliwe, kłamliwe i szalone słowa Morawieckiego, wypowiedziane w USA o rzekomo skorumpowanych polskich sędziach, których porównał do francuskich faszystowskich kolaborantów z reżimu Vichy. Kiedy ten człowiek się opamięta i przestanie uczciwym Polakom przynosić wstyd szkalując współrodaków? „Jak pan śmie opowiadać takie banialuki, jak pan śmie wysuwać takie oszczerstwa?!” – zapytał Morawieckiego Michał Wawrynkiewicz, członek inicjatywy „Wolne Sądy”. Jestem ciekaw odpowiedzi.

Andrzej Basiński

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej