Tygodnik DB2010

Strachy i potwory prezesa

Na niedawnej konwencji wyborczej PiS, zabrał głos wybitny znawca problemów rodziny, pierwszy obrońca dzieci, ceniony ekspert zagrożeń ze strony seksu i niestrudzony głosiciel prawdy. Bezdyskusyjnie jest nim prezes z Żoliborza i Nowogrodzkiej. Kocha szokować swoich wyznawców, więc nie mógł przepuścić kolejnej okazji, by uświadomić swoim wielbicielom z Podkarpacia (Podlasia, Podbeskidzia, Podhala…), że opozycja szykuje dla Polaków rzeczy straszne, wprost trudne do wyobrażenia i stawiające włosy na głowie. Ale prezes Jarosław Polskę Zbaw do tego nie dopuści i da zdecydowany odpór knowaniom totalnych wrogów. Kolejny raz uratuje prawdziwych patriotów i szlachetny sort obywateli przed ta diabelską Platformą i jej wrednymi koalicjantami. Oddziały wazeliniarzy zaskowyczały z uwielbienia, a ręce same złożyły się im do oklasków.

Jeszcze na początku tego stulecia do głowy by mi nie przyszło, że w moim kraju, dołączającym do najpoważniejszych i najbardziej się liczących nacji, pojawi się partia z tak umiłowanym, a zarazem śmieszno-strasznym wodzusiem, przypominającym najbardziej ponure postaci ostatnich kilkudziesięciu lat. Karierę w Internecie robi mem zestawiający wiwatujących na cześć Ukochanego Przywódcy północnych Koreańczyków z owacjami pisowskiego tłumu dla prezesa. I w jednym, i w drugim przypadku po słowach wodzusia wszyscy zrywają się na równe nogi z foteli i zwracając oblicza ku niemu rytmicznie skandują wiernopoddańcze hasła bijąc brawo. Wypisz-wymaluj – bliźniacze obrazki! Podobnie jak wielu rodaków, odczuwam głęboki wstyd i zażenowanie, że takie sceny są możliwe także w społeczeństwie cywilizowanym w drugiej dekadzie XXI wieku. Kolejny polski wstyd.

Wracamy do wspomnianej konwencji. Prezes postanowił skopiować swój przedwyborczy (2015), haniebny numer z rzekomo zagrażającymi nam, zakażonymi jakimiś świństwami uchodźcami, który tak przeraził część Polaków i pomógł PiS w zwycięstwie. Dlaczego nie powtórzyć podobnej głupoty ze straszeniem wyimaginowanym wrogiem? Prezes i jego podnóżki nie mogą żyć bez wrogów. To stary, wypróbowany i bardzo często skuteczny wic władzy autorytarnej. Więc teraz znowu należy wystraszyć twardy, konserwatywny elektorat, a może i kilka procent wahających się wyborców, by ich dodatkowo zmobilizować, a następnie uświadomić im, że prezes będzie ich bronił jak niepodległości przed zaśmiecającym polską rzeczywistość gorszym sortem. W tym celu z mównicy szybują brednie o „seksualizacji” dzieci, chyba poczynając od tych w inkubatorach (od 0 do 4 lat!) i sterowanej masturbacji maluchów w przedszkolu, gdzie w sposób skandaliczny dziewczynki przebierają się za chłopców i odwrotnie. Opozycja zaatakowała polskie dzieci! Nie pozwolimy jej na to! Ochronimy je, gdy otrzymamy znowu mandat do rządzenia! Tak wyglądają obłędne interpretacje dokumentu Światowej Organizacji Zdrowia, której jednym z zadań jest uświadamianie równości wszystkich orientacji seksualnych i tolerancji. Od troskliwego prezesa nie usłyszeliśmy, jak należy chronić małolatów przed pedofilią, której sprawcami są katoliccy kapłani, jak zmusić ich przełożonych do ujawniania wszystkich strasznych przypadków i współdziałania z władzami w tym zakresie oraz zadośćuczynienia nieszczęsnym ofiarom, które dopiero rozpoczynają życie. A więc szczyty obłudy i hipokryzji. Dlaczego obrońca młodych z Żoliborza nie zajmie się odpytywaniem na drażliwe tematy w konfesjonale 10-12-latków?! Zajęcia edukatorów mających wyjaśniać dzieciom problemy ich wieku oraz pobudzić ich czujność, gdy dorośli zachowują się w stosunku do nich anormalnie, są dobrowolne, pozalekcyjne, a na uczestniczenie w nich muszą wyrazić zgodę rodzice. Podobne dokumenty należy czytać ze zrozumieniem, a nie ośmieszać się idiotycznymi interpretacjami rodem z ciemnogrodu! Prezes pokazał dobitnie, jak boi się edukacji seksualnej, podobnie jak tysiące jego fanów, nie tylko z wiosek zabitych deskami. W sposób obrzydliwy uznał sprawę za godną wykorzystania przy natarciu na opozycję w obliczu wyborów, które należy wygrać za wszelką cenę, nie cofając się przed żadną podłością. Czy prezesowska wyobraźnia nie ogarnia sytuacji, w których napastliwe traktowanie osób o innej orientacji seksualnej przez prominentnych polityków może doprowadzić do tragedii?!

Potem miłośnik prawdy w stanie czystym poinformował, że po dojściu do władzy opozycja zabierze wszystkie socjalne zdobycze autorstwa obecnych rządów. Prezes jest wysokiej klasy cynikiem i manipulatorem, jestem przekonany, a wraz ze mną multum Polaków, że nie wierzy w kłamstwa, które z taką energią głosi, ale za to wierzy w naiwność i głupotę swoich bezkrytycznych wyborców, których jego wierny propagandowy żołnierz, Jacek Kurski, nazwał ciemnym ludem.

Ponure są intencje ludzi opętanych władzą i partyjniactwem. Pozostaje wierzyć w obywatelski rozsądek oraz jego trzeźwy i obiektywny ogląd rzeczywistości. Takich ludzi prezes obawia się najbardziej.

Andrzej Basiński

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej