Tygodnik DB2010

Europejska ściema plus

EWyobraźmy sobie zawodnika ustawiającego piłkę na środku boiska, biorącego długi rozbieg, a następnie potężnym wykopem ekspediującego ją poza trybuny, gdzie trudno ją odnaleźć. Zawodnika porównuję do prezesa PiS, co pozornie wydaje się zestawieniem nieszczęśliwym, gdyż jakiekolwiek sportowe aktywności grożą mu tym, że zrobi sobie krzywdę i nawet tłum ochroniarzy by mu nie pomógł, ale przydaje się ono felietoniście, by przybliżyć Czytelnikowi swój zamysł zwłaszcza, że piłką jest Unia Europejska. Do stadionowej akcji wrócę w końcowej części tego tekstu.

Od niedawna obóz władzy deklaruje gorącą sympatię do Unii Europejskiej, co jest bezdyskusyjnym rezultatem jego druzgocącej porażki w przygniatającej większości miast podczas wyborów samorządowych. Poza tym sondaże od dawna jednoznacznie wykazują, że za naszą teraźniejszością i przyszłością w tej wspólnocie opowiada się ponad 80 proc. Polaków, więc nie należy, póki co, wyprowadzać suwerena z równowagi, bo się może jeszcze bardziej zbiesić i pokazać władzy środkowy palec, zwłaszcza wtedy, kiedy nadejdzie czas najważniejszych wyborów. Namiętne uczucia pisowców i całej zjednoczonej prawicy do Brukseli wyglądają karykaturalnie w zestawieniu z ponad trzyletnim okresem naigrywania się tej kompanii z Unii i jej zaleceń oraz poniżającymi ją kpinami najważniejszej (teoretycznie) osoby w państwie („wyimaginowana wspólnota”) oraz żenującymi określeniami szefa rządu, który korzyści z Unii widzi jedynie przy układaniu chodników. Zabrakłoby miejsca w niejednym felietonie na wyliczanie samych tylko obelg kompromitującej Polskę czeredy, skierowanych ku unijnym sternikom, która z Brukseli oczekiwała tylko mamony, należącej się nam jak psu zupa lub kość. Bez łaski. Trzeba mieć poważny deficyt mózgowego oleju, by po takiej wolcie i ewolucji poglądów na rolę Unii, liczyć na postępujące zidiocenie i demencję obywateli. A prawda jest taka, że znaczna ich część doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że PiS z przyległościami zwraca się ku nacjonalizmowi i takiemu pojmowaniu patriotyzmu, który wyklucza wspólnotowe idee, posuwając się do pogardy dla sąsiadów. To jego jestestwo. „Jesteśmy suwerenni i niepodlegli, nikt się nam wcinał nie będzie”! Zatem epatowanie przez rządzących miłością do Unii, to ściema plus i bajer na Grójec, obliczony wyłącznie na wybory do Parlamentu Europejskiego. Nabierze się na to tylko osobnik specjalnej troski.

Ale, póki co, zjednoczona prawica wystawiła swoich kandydatów do PE. Jak oryginalna to paczka, niech świadczy fakt, że znających języki ze świecą w niej szukać i mogą stać się kompromitującą Polskę zakałą nobliwej instytucji. Swoistym symbolem jest tu Beata Szydło, która po dramacie 27:1 powinna Brukselę omijać z daleka. To persona ze sporym deficytem kompetencji i empatii, o czym boleśnie przekonali się protestujący niepełnosprawni. Za to jej wazeliniarstwo i lizusostwo wobec prezesa, który w ciągu jednego dnia jej kadzi, a następnie daje kopniaka, wręcz obezwładnia. Ale „naszą Beatkę”, matulę księdza, kocha elektorat (Podkarpacie, Podbeskidzie, Podhale, Podlasie…), który niewiele z Europy pojmuje, za to kornie uprasza prezesa o zbawienie. Tenże nie miał na partyjnej konwencji nic Europie do zaproponowania licząc, że na Polaków działają tylko socjalne dary, co jest osądem dla rodaków upokarzającym (ciemny lud to kupi?). Ale jeśli już forsa się znalazła: ludziska, bierzcie pieniądze, bo są wasze, a nie prezesa i żaden to jego prezent, żadna łaska troskliwego pana! I zupełnie was to nie obliguje do głosowania na tych, którym najlepiej wychodzi dewastowanie kraju i jego instytucji oraz dzielenie obywateli na lepszych i gorszych.

Szybko zbliża się czas weryfikacji pisowskiej „przemiany”. Jeśli PiS z sojusznikami wygra wybory europejskie i jesienne, i na dodatek – co nie daj Boże! – osiągnie większość konstytucyjną, okaże się, gdzie jest właściwe miejsce dla flagi z dwunastoma złotymi gwiazdami na lazurowym tle. Na śmietniku. Wyleje się wtedy na Unię stek inwektyw, jakich świat jeszcze nie słyszał. Wyjście z Unii Europejskiej będzie na wyciągnięcie ręki, albo rozpocznie się populistyczne rozsadzanie jej od środka. Buta, bezczelność i cynizm przekonanej o całkowitej bezkarności władzy, pobiją dotychczasowe rekordy i powitamy na długo autorytaryzm, albo i coś gorszego.

Tu wracam do obrazka na początku felietonu. Wykopana piłka, symbolizująca Unię, znalazła się daleko poza stadionem i gdzieś się zawieruszyła. Być może, na zawsze.

Andrzej Basiński

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej