Tygodnik DB2010

Różne oceny finansów Wałbrzycha

RW jednym z wałbrzyskich portal pojawiła się optymistyczna – biorąc pod uwagę zadłużenie Wałbrzycha – informacja zatytułowana „Ocenili miejskie finanse”. Redakcja portalu informuje nas, że „Wałbrzych utrzymał ocenę ratingową na poziomie BB+, co oznacza, że finanse miasta są na stabilnym poziomie, choć mogłoby być lepiej. Ocenę przyznała po raz drugi agencja INC Rating”. Dalej możemy dowiedzieć się, że „oznacza to, że Wałbrzych plasuje się nieco poniżej połowy skali ocen i oznacza pewne ryzyko w inwestowaniu w instrumenty emitowane przez podmiot podlegający ocenie. Jednocześnie autorzy projektu w uzasadnieniu informują, że: polityka zadłużania jest realizowana w sposób bezpieczny i gwarantujący jego terminową spłatę w następnych okresach”.

Zastanawia zestaw wniosków: finanse miasta są na stabilnym poziomie; ocena ta (…) oznacza pewne ryzyko w inwestowaniu w instrumenty emitowane przez podmiot podlegający ocenie; polityka zadłużania jest realizowana w sposób bezpieczny i gwarantujący jego terminową spłatę w następnych okresach. Jedna ocena i tyle sprzecznych ze sobą wniosków. Jaka jest wiarygodność agencji, która oceniła (pewnie nie za darmo) kondycję finansów Wałbrzycha? Pewnie niewiele osób pamięta kosztowne pomyłki największych agencji ratingowych, które narobiły sporo zamieszania na amerykańskim rynku w pierwszej dekadzie obecnego stulecia. Dlatego z dużą ostrożnością należy podchodzić do oceny rodzimej agencji. Tym bardziej, że wnioski z tej oceny oraz jej uzasadnienie, które nie uwzględnia zastrzeżeń Regionalnej Izby Obrachunkowej. Myślę tu o ukrywanej przez prezydenta i przewodniczącą rady miejskiej przed radnymi opinii RIO podczas procedury uchwalania budżetu Wałbrzycha na ten rok. Z cytowanego przez lokalny portal uzasadnienia do oceny INC Rating dowiadujemy się, że: „Planowane przez jednostkę (Wałbrzych) zadłużenie nie powinno znacząco wpłynąć na jej zdolność do regulowania długoterminowych zobowiązań”. A jak problem zadłużenia Wałbrzycha ocenia Regionalna Izba Obrachunkowa? Z zastrzeżeń RIO dowiadujemy się, że: „planowany w 2019 roku deficyt budżetu gminy w kwocie 46 295 958 zł oraz źródło jego sfinansowania dotyczy wydatków majątkowych, które nie znajdują pokrycia w prognozowanych dochodach majątkowych. Wydatki majątkowe (246 592 769 zł) są wyższe od dochodów majątkowych (159 589 646 zł) o kwotę 90 003 123 zł”. Ponadto RIO zwraca uwagę na to, że dług na koniec 2019 roku będzie wynosić blisko 657 mln zł (!); rozchody (spłaty zadłużenia) to ok. 63 mln. zł (w tym odsetki to blisko 26 mln. zł) co stanowi „6,01 % planowanych dochodów, przy uwzględnieniu dopuszczalnego wskaźnika spłaty 6,03 % wyliczonego w oparciu o planowane wartości wykazane w sprawozdaniu z wykonania budżety gminy za III kwartały 2018 r.”; planowane dochody majątkowe (sprzedaż majątku) są zbyt optymistyczne, a więc obarczone ryzykiem; „uchwalanie budżetów deficytowych oraz zaciąganie zobowiązań na ich finansowanie oraz spłatę tych zobowiązań powoduje, iż zadłużenie gminy z roku na rok wzrasta (..)”. W latach 2016 – 2019 zadłużenie – według RIO – wzrośnie o ponad 120 mln zł! Trzeba też zauważyć, że „zdaniem Składu (Orzekającego RIO – dop. JL) dalsze planowane przez gminę zaciąganie długu powoduje, że możliwość jego spłaty na podstawie przedłożonego dokumentu wydaje się zagrożona” oraz, że „taka konstrukcja budżetu, gdzie nie planuje się nadwyżki budżetu na spłatę zobowiązań zaliczanych do tytułów dłużnych, lecz na ich spłatę zaciągane są kredyty, pożyczki, emitowane obligacje komunalne oraz uchwalenie budżetu z deficytem, sfinansowanym przychodami zwrotnymi może uniemożliwić realizację ustawowych zadań nałożonych na gminę”.

Skąd taka różnica pomiędzy oceną INC Rating a uwagami Regionalnej Izby Obrachunkowej? Chyba nie z tego powodu, że RIO nie otrzymuje od gminy wynagrodzenia za wykonaną pracę. Ale żeby być obiektywnym, to muszę przyznać, że i w uzasadnieniu oceny INC Rating można wyczytać informacje, które powinny zapalić nie światełko, ale światło ostrzegawcze w wałbrzyskim ratuszu. Wydaje się, że w magistracie nikt nie wierzy, że Wałbrzych może podzielić los gminy Ostrowice, która wraz z rozpoczęciem tego roku zniknęła z mamy Polski. Ostrowice były stosunkowo małą gminą, którą łatwo było podzielić. Ale w tym tygodniu obiegła Polskę informacja o groźbie bankructwa miasta działającego, podobnie jak Wałbrzych, na prawach powiatu. Chodzi o Świętochłowice – miasta o połowę mniejszego od Wałbrzycha. „Jesteśmy na skraju bankructwa – alarmuje prezydent Świętochłowic na Śląsku. Daniel Beger uważa, że bez reformy finansów miasto może przestać istnieć” (za Onet Śląsk). Co tak przestraszyło prezydenta Świętochłowic? Zadłużenie miasta, które wynosi 100 mln złotych. Wałbrzych jest zadłużony na ponad 600 mln zł, zaciąga kolejne kredyty i nikt specjalnie się tym nie przejmuje.

Jerzy Langer

Radny Rady Miejskiej Wałbrzycha

PS. Już po napisaniu powyższego tekstu zebrała się Rada Miejska Wałbrzycha. Podczas Sesji 28 lutego br. rada po raz kolejny dokonała zmiany budżetu miasta, uchwalonego zaledwie dwa miesiące wcześniej. Prowadząca obrady, pod nieobecność przewodniczącej rady, pani Krystyna Olanin uniemożliwiła przeprowadzenia debaty dotyczącej proponowanych zmian budżetu. Moja próba zwrócenia uwagi na zagrożenia, zwłaszcza w kontekście zastrzeżeń Regionalnej Izby Obrachunkowej, zawartych w nieudostępnionej radnym opinii RIO podczas uchwalania budżetu na obecny rok, została przerwana przez prowadzącą obrady. A co uchwalono? To, że deficyt budżetu miasta wzrośnie o kolejne 20 mln. zł i wyniesie na koniec roku ponad 66 mln. O podobną sumę, czyli 20 mln. zł wzrasta upoważnienie dla prezydenta miasta do zaciągnięcia kredytu. Łącznie prezydent może zaciągnąć w tym roku dwa kredyty: jeden krótkoterminowy na 30 mln zł oraz drugi – długoterminowy (na 15 lat) w wysokości blisko 100 mln zł.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej