Tygodnik DB2010

Wzorzec z Wiejskiej

WOd ponad trzech lat w mediach nasilił się przekaz mocno, wręcz boleśnie odczuwany przez ludzi wrażliwych na bulwersujące zachowania współplemieńców, mających za nic zasady przyzwoitości. To zły czas i tylko Bóg raczy wiedzieć, jak długo jeszcze zatruwana będzie polska rzeczywistość…

Często słyszę zapytania od Czytelników: „Jak można być tak podłym?”, „Czy jej nie wstyd?”, „Czy naprawdę można się tak obraźliwie zachowywać w przestrzeni publicznej?” i podobne w treści. Mnie również wydaje się, że osoba, którą zajmę się za moment, przekracza ostatnie granice i kolejne czerwone linie. Ale obawiam się, że nie jest to jej łabędzi śpiew i nie spocznie, dopóki nie pozostanie jej coś do splugawienia. Piszę o niej w tym felietonie przede wszystkim dlatego, że niedawno kolejny już raz haniebnie zaatakowała Jurka Owsiaka, przyczyniając się do jego rezygnacji z funkcji prezesa fundacji czyniącej dobro od 27 lat. Na szczęście odwiedli go od tego zamiaru ci, co mają pełne prawo nazywać się ludźmi…

Wzorzec metra przechowywany jest w siedzibie Międzynarodowego Biura Wag i Miar (powołanego w 1825 r.) we francuskim mieście Sevres nad Sekwaną. Wykonano go ze stopu platyny z irydem. Ale w siedzibie polskiego parlamentu, w Warszawie, przy ul. Wiejskiej, nad Wisłą, posiadamy inny wzorzec, wykonany z czegoś, czego nie nazwę z uwagi na dobre obyczaje. Wypisz-wymaluj, ilustruje cechy ludzi ze świecznika, a termin „mowa nienawiści”, który powoli zaczyna się banalizować, odnosi się do niego wręcz pokazowo. To poseł (żadna tam profesor!) Krystyna Pawłowicz, do którego to wzorca aspirują też inni parlamentarzyści z jej obozu, m. in. z prokuratorem Piotrowiczem, wicemarszałkami Terleckim i Mazurek oraz posłem Tarczyńskim na czele.

Chamstwo, prostactwo, agresja, bezczelność, pogarda, wulgarność, głupota, zazdrość i zawiść. Te cechy, m.in. ujawniane przez ogłupiałych i zakompleksionych internautów, budzą u ludzi przyzwoitych odrazę. Tym bardziej, gdy promieniują nimi przedstawiciele władzy i reprezentanci narodu. Ale widocznie są pochwalane przez tę jego część, która dokonała takiego wyboru…

Do posłów, których Pawłowicz z lubością obraża, zwraca się najczęściej z użyciem słowa „morda”(y), w czym nader przejrzyście widać inspirację partyjnego wodza. Wynotowałem sobie też: „lewackie chamstwo”, „bydło poselskie” i „nie rób chlewu”, „ruda bestia” (wiadomo, o kim…). Unijna flaga to dla niej szmata, podobnie, jak – w liczbie mnogiej – uczestniczki marszu mającego zwrócić uwagę na problem gwałconych kobiet (a dodaje jeszcze: „ulica nie należy do alfonsów, dziwek, kur..”!). To tylko niektóre zwroty z jej niewyczerpanego zasobu stosowanych w wypowiedziach szokujących określeń. Na Twitterze napisała: „Przed chwilą byłam w Sejmie. Na antresoli, w miejscu dla prasy i w korytarzu głównym na parterze trudny do zniesienia smród”. To o protestujących niepełnosprawnych z ich opiekunami. Wpis ten niebywale podniecił internetowe szumowiny z przetrąconymi zwojami mózgowymi, które postanowiły po swojemu dokopać doświadczonym przez los. W swej pomysłowości posunęli się do ohydnego, słownego okrucieństwa, uzmysławiającego dobitnie, jakich mamy wykolejonych rodaków i jak krwiożercze instynkty wyzwalają funkcjonariusze obozu rządzącego. „Nie sil się, i tak tymi wózkami inwalidzkimi do następnego Sejmu już nie wjedziesz” – to też wpis Pawłowicz na Twitterze, adresowany do posłanki Joanny Scheuring-Wielgus, pomagającej przetrwać protestującym.

Niedawno na antenie Radia Maryja zaatakowała lewacki jej zdaniem pomysł walki z mową nienawiści. W jej opinii jest to „ideologiczna cenzura wolności wypowiedzi”. Jakiż to cynizm…

Nie będę więcej epatował słowami wypowiadanymi przez wybrankę narodu, która jeśli akurat nikogo nie obraża, to obżera się sałatkami na sali obrad plenarnych, co nie pozostaje bez widocznego efektu. To polski wyrzut sumienia, którego ludzie przyzwoici będą się długo wstydzić. To specyficzny konglomerat prymitywnych cech oraz partyjnego fanatyzmu i wazeliny wobec prezesa. Panienka Krysia zohydza też świat nauki głosząc, że wprawdzie projekt ustawy jest niekonstytucyjny, ale za nim zagłosuje, bo tak każe jej partia. To mówi wykładowca akademicki. Jaki wstyd…

Podczas obrad Krajowej Rady Sądownictwa, panienka wydawała upadlające wyroki na najbardziej zasłużonych i najbardziej kompetentnych sędziów w Polsce. Potulna KRS zareagowała jak umordowany wędrowiec zahipnotyzowany przez… no, przypuśćmy – wróżkę z ciemnych leśnych otchłani. Gdy rzeczniczkę klubu PiS, Beatę Mazurek, zapytano, czy nie przeszkadza jej stwierdzenie Pawłowicz, że niepełnosprawni śmierdzą, odpowiedziała, że ma ona taki koloryt, jaki ma. Ale od kogo tu wymagać rzeczowej opinii…

Jak już wcześniej wspomniałem, panienka postanowiła sponiewierać twórcę akcji niosącej dobro i pomoc tysiącom chorych. Tak już ma, że nie może znieść życzliwości, empatii, piękna i miłości, szeroko pojętego dobra. Cechy te uwalniają u niej obrzydzenie…

Należy oczekiwać, że na opisany wzorzec zagłosuje w przyszłości (to, że znajdzie się na liście PiS, wydaje się pewne, panienka emituje bowiem uczucia, które prezes nie zawsze może wyrazić osobiście) spora część wiernych prezesowi z Żoliborza. Czołobitny suweren pragnie mieć w parlamencie reprezentanta cech, które są mu bliskie…

Andrzej Basiński

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej