Tygodnik DB2010

Zabójstwo prezydenta i zło wokół nas

ZKrwawe zabójstwo, dokonane w świetle kamer na znanym samorządowcu Pawle Adamowiczu przez nożownika – psychopatę, kolejny raz dało nam odczuć, że człowiek żyje w niebezpiecznym świecie, w którym musi od zawsze zmagać się z realnym złem. Po to stworzyliśmy wspólnotę społeczną, państwo, moralność i prawo karne, by złu się skutecznie opierać. Ze złem, w tym złem w nas samych, walczyć uczy nas religia. Z widokiem śmierci i krwi od lat coraz bardziej oswajają nas media, filmy, gry komputerowe i tabloidy. Ale takie dni, jak styczniowa deszczowa niedziela, przytłaczają i napawają smutkiem. Zagościł on pewnie w nas wszystkich. Przemoc wygrała. Tym bardziej, że wydarzyła się na oczach milionów widzów, a jej sprawca dostał medialną możliwość podniesienia rąk w geście triumfu. Zadziałał jak typowy terrorysta, bo potrzebował widzów i kamer.

Od kilku dni trwa polowanie na winnych zabójstwa. Zamiast skupienia i żałoby, na Twitterze czy Facebooku rośnie temperatura emocji. To droga donikąd. Na pewno gdyby Stefan W. był w 2014 roku skazany na surowszą, a nie symboliczną karę za cztery napady na banki, gdyby jego choroba psychiczna była zdiagnozowana i był izolowany w szpitalu psychiatrycznym, gdyby koncert w Gdańsku był odpowiednio zabezpieczony, a ochrona nie była iluzoryczna, do tej tragedii by nie doszło. Ale mogłaby wydarzyć się kiedy indziej, w każdym innym miejscu.

Nie możemy przemilczeć jednak tego, że klimat sporu w Polsce często przekracza granice rozsądku i daje grunt psychopatycznym osobowościom, by zabrać głos za pomocą narzędzia zbrodni. I to nie tak, że winna jest konkretna partia, rozgłośnia radiowa, czy telewizja. Problem tkwi w umasowieniu społecznej dyskusji, w jej nadmiernej nieodpowiedniej „demokratyzacji”. W portalach społecznościowych od lat bezkarnie hałasują rozmaici frustraci i osoby, które dostały do rąk bezpłatny sposób na zaistnienie. Na Facebooku królują żenujące memy, a jego cenzura nie reaguje na chamstwo i obrażanie, chociaż broni politycznej poprawności. Dyskusje nie mają ram i kontroli.

Dehumanizacja i ośmieszanie przeciwnika politycznego, knajacki język to wyraz ciągłego spadku poziomu dyskusji. Brakuje powściągliwości. Wystarczy poczytać komentarze pod informacjami na lokalnych portalach, czy przypomnieć histeryczną nagonkę na duchowieństwo po premierze filmu Smarzowskiego. Gdy widzę jak niektórzy niemi na swoich posiedzeniach albo dukający ze spuszczonymi oczami lokalni radni dostają w sieci odwagi i kpią, lżą i obrażają, to tęsknię za czasem, gdy jeszcze dekadę temu – jako urzędnik – wiedziałem, że radni którzy na sesji dawali mi popalić trudnymi pytaniami, w rozmowie prywatnej nadal będą życzliwi i po prostu normalni. Typowy przekaz w sporze politycznym zmienił postać z artykułu prasowego czy długiego przemówienia w telewizyjną setkę, a następnie w głupawy, szkalujący przeciwnika obrazek. To równia pochyła.

Pamiętajmy jednak, że nawet w spokojnej Norwegii, gdzie standardy sporu publicznego są o niebo wyższe, pojawił się Anders Breivik, który w ciągu kilkudziesięciu minut zamordował 69 młodych działaczy i sympatyków Partii Pracy. Bo zło będzie naszym niechcianym towarzyszem do końca dziejów. Naszym zadaniem jest stawiać mu ciągły opór.

Piotr Sosiński

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej