Dbamy o potrzeby mieszkańców

Polecamy12 października, 2018

Rozmowa z Adamem Hausmanem, wójtem Gminy Walim.

 

Co w kończącej się kadencji było dla Pana najtrudniejsze?

Adam Hausman: – Było kilka trudnych tematów. Przede wszystkim reforma oświaty. Najpierw potrzebowaliśmy wielu lat, żeby przystosować szkoły do poprzedniej reformy. Wiązało się to z konkretnymi kosztami i dużym dyskomfortem dla uczniów i nauczycieli. Nowa reforma wiąże się dokładnie z takimi samymi problemami.

 

Co w związku z reformą zmieniło się w Gminie Walim?

– Szkoła w Walimiu dodatkowo uczyła gimnazjalistów, a w mniejszej szkole w Jugowicach funkcjonowała tylko szkoła podstawowa. Teraz mamy dwie równorzędne szkoły, ale – niestety – w Jugowicach warunki lokalowe są dużo gorsze. Dlatego musimy jak najszybciej znaleźć sposób, by uczniowie i pracownicy tej placówki również mogli pracować w godziwych warunkach, pomimo że uczą się tam teraz dwa dodatkowe roczniki. Jako wójt zostałem do tego zobowiązany przez mieszkańców oraz radnych.

 

A inne trudne sprawy?

– Rozwiązania problemu kładki nad jeziorem Bystrzyckim. Kiedy dwanaście lat temu obejmowałem urząd wójta, problem wydawał się niemożliwy do rozwiązania. Okazało się, że istniejący most ma czterech właścicieli, którzy się do niego nie przyznają i nikt nie wie kto go zaprojektował oraz zbudował! Nie mogliśmy też skontaktować się z osobą zarządzającą „Wodniakiem”. Dziś w tym miejscu powstał nowy ośrodek z hotelem i rozpoczęły się prace przy budowie nowej kładki. Do tego potrzebny był czas i mnóstwo uporu. Najpierw rozwiązaliśmy problem „Wodniaka” i znaleźliśmy inwestora, który zagwarantował, że wybuduje w tym miejscu nowy ośrodek. Następnie załatwiliśmy sprawy własności starej kładki. Braliśmy na siebie pełną odpowiedzialność za zabezpieczenie konstrukcji, ale nie było innego wyjścia. Nie mogliśmy udawać, że problem nie istnieje i czekać na nieszczęście. Okazało się, że ta decyzja była słuszna, bo udało nam się wywalczyć kolejne miliony, tym razem w ramach Aglomeracji Wałbrzyskiej i rozpoczęliśmy budowę nowej kładki w związku z większym projektem realizowanym na terenie Zagórza Śląskiego.

 

Pojawiły się jednak problemy techniczne. Czy mogą one zagrozić realizacji tej inwestycji?

– Moim zdaniem nie jest zagrożona, bo można było się spodziewać, że przy tak dużych inwestycjach mogą pojawić się problemy techniczne. Tym bardziej, że jak wspomniałem nie było dokumentacji starej konstrukcji, na której podstawach bazujemy.

 

A jak wyglądały nakłady na drogi?

– Zgodnie ze strategią gminy, budujemy wizerunek gminy turystycznej, ale na pierwszym miejscu są jednak potrzeby naszych mieszkańców. To oni powinni czuć się dobrze w swoich miejscowościach, a dopiero wtedy możemy walczyć o zadowolonych turystów, którzy będą zostawiać u nas pieniądze. I realizujemy tę strategię przez rozwiązywanie podstawowych problemów, czyli dziurawych dróg, czy braku chodników. Przeprowadziliśmy sporo takich inwestycji, bo skutecznie walczymy o środki zewnętrzne, a dzięki temu możemy zrobić więcej.

 

Tymczasem wiele budynków mieszkalnych jest w fatalnym stanie…

– Ale po dziesiątkach lat zaniedbań sytuacja poprawia się bardzo powoli. Zaczęliśmy od remontów dachów w naszych kamienicach i wspieramy takie działania we wspólnotach mieszkaniowych, w których gmina ma udziały. W budynkach, które do nas nie należą nie możemy nic zrobić, dlatego szukamy programów, z których mogliby skorzystać właściciele. Udało się już przeprowadzić kompleksowe remonty kilku kamienic w Walimiu i Dziećmorowicach. W planach są kolejne inwestycje, więc za kilka lat efekty powinny być widoczne. Zależy mi, żeby estetyka naszej gminy się polepszała, bo wtedy zadowoleni będą i mieszkańcy i odwiedzający nas turyści.

 

Czy działania związane z rozwojem turystyki przynoszą efekty?

– Oczywiści! Nasze imprezy przyciągają coraz więcej osób, co odczuwają lokalni przedsiębiorcy. Efekty widać też po przychodach Centrum Kultury i Turystyki ze sprzedaży biletów do Sztolni Walimskich i do zamku Grodno. W 2015 roku były na poziomie 1,4 miliona złotych, a w 2017 roku o pół miliona wyższe.

 

A jak układała się współpraca z Radą Gminy Walim?

– Na sesjach i komisjach nie było polityki, tylko rzeczowa dyskusja. Przez dwanaście lat, żaden radny nie zagłosował przeciwko udzieleniu mi absolutorium z wykonania budżetu. Według mnie, to oznacza, że zgadzali się z moją wizją funkcjonowania gminy, ale mieli też swoje zdanie. Radni reprezentują mieszkańców poszczególnych sołectw i w pierwszej kolejności chcą rozwiązać problemy występujące na w ich miejscowościach. Ja reprezentuję mieszkańców całej gminy i jestem zobowiązany do dbania o zrównoważony rozwój wszystkich sołectw. Dlatego czasem musieliśmy wypracować kompromis, ale zawsze z pozytywnym skutkiem.

(RED)

Tagi: , ,