Wałbrzych potrzebuje silnego głosu w sejmiku województwa

Polecamy8 października, 2018

Rozmowa z Piotrem Kruczkowskim – nr 1 na liście nr 12 kandydatów Komitetu Wyborczego „Z Dutkiewiczem dla Dolnego Śląska”

 

W zbliżających się wyborach samorządowych kandyduje Pan do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z komitetu „Z Dutkiewiczem dla Dolnego Śląska”. Co spowodowało, że zdecydował się Pan na powrót do polityki?

Piotr Kruczkowski: – Musimy najpierw zdefiniować co rozumiemy pod pojęciem polityka. Jeżeli uczestnictwo w sprawowaniu władzy to taki powrót mnie nie interesuje. Jestem inżynierem, powróciłem do swojego zawodu i tam się realizuję. Nie zamierzam tego zmieniać i żadnymi posadami nie jestem zainteresowany. Jeżeli natomiast politykę rozumiemy jako wpływ na decyzje organów decydujących o sprawach publicznych to tak, chciałbym mieć na to wpływ na poziomie wojewódzkim.

 

Jakie więc były przyczyny decyzji o starcie? Jak widzi Pan swoją rolę w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego?

– Po pierwsze: Wałbrzych i region wałbrzyski muszą mieć swojego reprezentanta w sejmiku, a najlepiej kilku. To tam powstają dokumenty strategiczne, które określają rozwój regionu. Według tych strategii podejmowane są decyzje wykonawcze, czyli po prostu dzielone są pieniądze na poszczególne zadania. Niestety, przez ostanie cztery lata swojego reprezentanta nie mieliśmy. Pełniąc urząd prezydenta Wałbrzycha wielokrotnie mówiłem o nierównomiernym rozwoju Dolnego Śląska. Wałbrzych po 1945 roku przez pół wieku ciężko pracował najpierw na odbudowę zniszczonego kraju, a później na utrzymanie nierentownej PRL-owskiej gospodarki. Warunki pracy w wałbrzyskich kopalniach, koksowniach i innych zakładach przemysłowych były bardzo trudne, a nasze miasto należało do jednych z najbardziej zanieczyszczonych na świecie. Po przemianach w 1989 r. zamknięto kopalnie i  powiedziano nam: radźcie sobie sami! Poziom startu mieliśmy nieporównanie trudniejszy niż inne miasta, a skala problemów była i jest większa. I mimo, że nikt z rządzących tego nie neguje, to kiedy dochodzi do twardych negocjacji każdy walczy o swoje.

Dlatego właśnie: po pierwsze trzeba być w sejmiku, a po drugie – musi być to reprezentant, który zna sprawy Wałbrzycha i region. Byłem osiem lat radnym Rady Miejskiej Wałbrzycha i osiem lat prezydentem Wałbrzycha. Znam Wałbrzych i region wałbrzyski. I w końcu musi to być reprezentant, który w sejmiku będzie słuchany. Myślę ,że moje doświadczenie, kontakty, wiedza i umiejętności spowodują, że mój głos będzie się liczył.

 

Dlaczego startuje Pan w wyborach samorządowych z komitetu wspieranego przez Rafała Dutkiewicza, obecnego prezydenta Wrocławia?

– Rafał Dutkiewicz podjął decyzję o nie kandydowaniu we Wrocławiu i chce pomóc innym. Myślę, że wsparcie jednego z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych samorządowców – nie tylko na Dolnym Śląsku ale również w Polsce – spowoduje, że ten głos Wałbrzycha będzie jeszcze bardziej słyszalny. Kiedyś spieraliśmy się o nierównomierny rozwój Dolnego Śląska, o nieproporcjonalny rozdział środków między Wrocławiem a południem regionu. Dzisiaj próbujemy wykorzystać potencjał Rafała Dutkiewicza aby powtórzyć sukces Wrocławia na Dolnym Śląsku.

 

Pana następca Roman Szełemej też mówi o nierównomiernym rozwoju. Stworzono nawet strategię Sudety 2030, której realizacja ma te nierówności wyrównać. Jak Pan ocenia ten dokument?

– To kapitalny pomysł. Problemy, o których mówię, są oczywiste dla każdego mieszkańca południa województwa dolnośląskiego i dla każdego mieszkańca Wałbrzycha i gmin Aglomeracji Wałbrzyskiej. Są tym bardziej oczywiste dla sprawujących władzę. Aby te pomysły mogły być realizowane, muszą być włączone do dokumentów strategicznych województwa. Jeżeli zostanę radnym Sejmiku Województwa Dolnośląskiego to zrobię wszystka aby tak było.

 

Materiał pochodzi i jest sfinansowany przez KWW Z Dutkiewiczem dla Dolnego Śląska

Tagi: , , , , ,