Skierowałem Wałbrzych na nową drogę

Polecamy28 września, 2018

Rozmowa z Piotrem Kruczkowskim, prezydentem Wałbrzycha w latach 2002 – 2011.

 

Słuchając tego, co w toczącej się kampanii wyborczej mówi wielu kandydatów do samorządu Wałbrzycha, często można odnieść wrażenie, że wszystko co w Wałbrzychu zrobiono, wydarzyło się w ciągu ostatnich 7 lat, a wcześniej była tu pustynia… Jaki Wałbrzych zostawił Pan w 2011 roku?

Piotr Kruczkowski: – Na obraz Wałbrzycha w 2011 roku wpływ miała bardzo brutalna i bezwzględna kampania wyborcza, która miała miejsce w 2010 roku. Używano w niej bardzo nieczystych metod. Doprowadziło to do olbrzymiego kryzysu politycznego i wizerunkowego. Ale myślę, że Wałbrzych z 2011 roku to miasto, które miało już jasną wizję przyszłości i – mimo istnienia olbrzymich trudności – rozwijało się prawidłowo. Proszę pamiętać w jakim stanie przejmowałem miasto w 2002 roku: w biedaszybach pracowało wtedy około 3 000 osób, na ulicach płonęły busy, bo trwała wojna prywatnych przewoźników, a kupcy z targowiska na Piaskowej Górze szykowali się do sparaliżowania miasta. Bezrobocie wynosiło 29 procent, kasa miejska świeciła pustkami. Przypomnę, że nie byliśmy wtedy w Unii Europejskiej, więc nie było środków pomocowych. Na domiar złego – decyzją poprzednich władz Wałbrzycha – straciliśmy status miasta na prawach powiatu grodzkiego, co po prostu podcięło nam skrzydła. I nie są to pretensje do moich poprzedników, to było po prostu apogeum dramatu jaki nastąpił po barbarzyńskiej likwidacji przemysłu górniczego i pozostawieniu naszego miasta bez żadnej pomocy.

 

Pojawiają się opinie, że najtrudniej było w 2011 roku…

– Nie ma sensu licytować się kiedy było trudniej, ale tak mogą mówić tylko ci, którzy nie znali sytuacji z 2002 roku i lat wcześniejszych. Pierwsze nasze działania, po wygranych wyborach w 2002 roku, to programy społeczne, roboty publiczne, które dały szanse na pracę ludziom, którzy byli wykorzystywani przez gangi przestępcze przy wydobyciu węgla. Dzisiaj ten problem jest marginalny, wiec udało się.

 

Mieszkańców jednak najbardziej interesują tak zwane „twarde” projekty, które widoczne są na ulicach.

– Zdaję sobie z tego sprawę. Kiedy kończyłem prezydenturę uruchomione były dwie największe w naszym mieście inwestycje, czyli Stara Kopalnia i Aqua Zdrój. Obie miały zapewnione wielomilionowe finansowanie. Porozumieliśmy się z inwestorem, który wybudował pierwszą w Wałbrzychu Galerię Handlową Victoria, której zadaniem miało być również ożywienie południowych dzielnic miasta. Olbrzymim, kosztującym około 360 mln zł projektem była modernizacja oczyszczalni ścieków i kolektorów ściekowych. Podoba mi się akcja zarybiania Szczawnika, ale byłaby ona niemożliwa gdyby nie to, że dzisiaj nasze ścieki wpływają do nowoczesnej, spełniającej unijne normy, oczyszczalni ścieków.

 

Mieszkańcy zwracają uwagę przede wszystkim na drogi i nieremontowane budynki.

– Tak i tu potrzeby Wałbrzycha były i są niewyobrażalne. W zasadzie wszystkie drogi trzeba było budować od nowa. Dzisiaj cieszę się, że postęp w remontach dróg jest tak imponujący. Moja sytuacja była nieco bardziej skomplikowana niż obecnie, bo w mieście funkcjonowało 4 zarządców dróg. Mimo to wyremontowaliśmy wiele z nich. Wymienię kilka najważniejszych z nich: ul Wieniawskiego, aleję Podwale, Długą, Główną, Broniewskiego, Wyszyńskiego, Noworudzką, ul. Piłsudskiego, Wysockiego, Andersa itd. W ostatniej fazie budowy był tzw. łącznik pomiędzy ul. Uczniowską a drogą 379, czyli ulicą Strzegomską, stanowiący część obwodnicy wschodniej. Przypomnę także o programie rewitalizacji Wałbrzycha, którego efektem były remonty ok. 50 kamienic, remont placu Teatralnego i Kościelnego itp. Wyremontowaliśmy kompleksowo 14 szkół, zbudowaliśmy boiska typu Orlik. Myślę, że poziom z którego startowaliśmy był inny. Przypomina to remont starej kamienicy, w której najpierw trzeba wymienić dach i zabezpieczyć fundamenty. I my to zrobiliśmy, ale efekty widać najlepiej kiedy zrobi się elewację.

 

Wróćmy do początków naszej rozmowy. Dlaczego, po zwycięskich wyborach w 2010 roku, zrezygnował z kontynuowania pracy na stanowisku prezydenta Wałbrzycha?

– Zrobiłem to z poczucia odpowiedzialności za Wałbrzych. Wiem, że dzisiaj, kiedy nikt za nic nie bierze odpowiedzialności, brzmi to dziwnie. Ale tak właśnie rozumiałem i rozumiem sprawowanie funkcji publicznej. W atmosferze brutalnej kampanii, oskarżeń i pomówień, nie dałoby się skutecznie zarządzać Wałbrzychem. Cóż z tego, że po czasie wszystkie te oskarżenia i pomówienia okazały się nieprawdziwe?

Rozmawiał Robert Radczak

Tagi: ,