Dwugłos w sprawie ustawy degradacyjnej

Polecamy14 marca, 2018

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

Jestem synem oficera Wojska Polskiego, który zawodowe życie w mundurze rozpoczął we wrześniu 1938 roku, przerwane wojną, w której rok później walczył w obronie Twierdzy Brześć. Jestem wnukiem przedwojennych policjantów i jestem emerytowanym oficerem policji. Jestem dzieckiem Sybiraków, ponieważ na Syberię zostały wywiezione całe rodziny mojego ojca i mojej mamy, chociaż dziadkom policjantom udało się przed tymi represjami zbiec, aby walkę z okupantami prowadzić dalej. Jestem synem rodziców Sybiraków, którzy w mundurach polskich żołnierzy, przed kapelanem Wojska Polskiego księdzem mjr Wilhelmem Kupszem, składali w Sielcach nad Oką przysięgę wojskową. Przysięgali, że są gotowi oddać życie w walce z hitlerowskim najeźdźcą o wolną i demokratyczną Polskę. Przysięgali, mając na czapce polskie (piastowskie) orły bez korony, takie same jakie na swych czapkach nosili członkowie patriotycznej organizacji wojskowej „Związek Strzelecki” (1910-1914) i żołnierze Legionu Polskiego, stworzonego przez Józefa Piłsudskiego. W walce tej brali udział od Lenino, przez Warszawę i Kołobrzeg do samego Berlina. I w walce tej ponosili ciężkie ofiary, bo młodszy brat ojca, cekaemista Franciszek Bartkiewicz, zginął 1 sierpnia 1944 roku podczas forsowania Wisły na przyczółku warecko – magnuszewskim, a ojciec mój Czesław Bartkiewicz, jako żołnierz walczący na pierwszej linii frontu, był trzykrotnie ranny w tym raz ciężko. Dziadek mój Franciszek Drożdż, którego szlak bojowy prowadził przez Tobruk i Monte Casino, umarł w 1974 na obczyźnie (w Londynie), a jego syn Tadeusz Drożdż został zamordowany w Kozielsku w 1940 roku, po tym jak po 17 września 1939 dostał się do niewoli w czasie walki z jednym z oddziałów Armii Czerwonej. To jest moja rodzinna tradycja i historia, z której jestem dumny i nie pozwolę szargać pamięci tych, którzy dla Polski nie wahali się poświecić tego, co dla każdego człowieka jest najcenniejsze. I dlatego w rodzinie mojej, dla jej męskich członków mundur, a więc służba ojczyźnie, jest czymś tak oczywistym, że przechodzi z pokolenia na pokolenie. I z tego też jestem dumny!

Piszę o tym dlatego, że wychowany zostałem w szacunku dla munduru i wartości oficerskiego honoru, przez co dzień 6 marca 2018 r. i to, co się w nim wydarzyło, przyjąłem z wielkim oburzeniem, połączonym z uczuciem obrzydliwości. Przyjęcie przez sejmową większość tzw. ustawy degradacyjnej, pozbawiającej oficerskich stopni tych wszystkich polskich żołnierzy, którzy z powodu politycznej zemsty i nienawistnej zapiekłości małych ludzi, uznani zostali za zdrajców służących obcemu mocarstwu, jest czynem haniebnym i obrzydliwym. Jest czynem niegodnym Polaków, w tradycji których jest tak bardzo ugruntowany szacunek dla zmarłych, wywodzący się przecież z chrześcijańskich, a zwłaszcza katolickich, zasad wiary i moralności. To co posłowie uczynili 6 marca jest czynem amoralnym i na pewno takim pozostanie w pamięci Polaków. Nie mam żadnej wątpliwości, że już niedługo zostanie postawiony obok tego, co wydarzyło się w marcu 1968 roku, a co dzisiejszych wielbicieli przedwojennego ONR i Narodowej Demokracji tak bardzo oburza. Odebranie generalskiego stopnia Wojciech Jaruzelski przewidział i dlatego na swym nagrobku kazał wykuć jedynie „Wojciech Jaruzelski Żołnierz”, przez co niegodni ludzie nie będą mieli okazji, aby nagrobek ten zniszczyć. Świadomość tego zapewne spędzać im będzie sen z powiek do końca ich dni, bo miana tego ci nienawistnicy nigdy odebrać mu nie będą mogli. Żołnierz Wojciech Jaruzelski, potomek polskiej szlachty rodowej, z domu rodzinnego i katolickiej szkoły, w której się kształcił, wyniósł coś, czego pozbawieni są jego dzisiejsi oprawcy. Godność i honor. I te cechy spowodowały, że kiedy po zakończeniu stanu wojennego, zainicjował rozmowy Jego rządu z tzw. demokratyczną opozycją, ucieleśnianą wówczas przez NSZZ Solidarność, uwierzył, że rozmawia i układa się z ludźmi również honorowymi, bo jako człowiek honorowy tak swych przeciwników postrzegał. Układał się, on szlachcic z dziada pradziada, z potomkami fornali i parobczaków z pańskich majątków, którym Polska Ludowa dała możliwość godnej pracy i darmowego kształcenia się. Dała im godność obywatela państwa polskiego, czego praktycznie pozbawieni byli w tak hołubionej przez nich II Rzeczpospolitej, w której ich przodkowie do „sławojek” lub za stodołę za potrzebą chadzali, a buty nakładali tuż przed kościołem, aby im się podeszwy w drodze do niego nie zdzierały. Dziś wnukowie i prawnukowie owych parobczaków i bezrolnych chłopów, z nienawiścią na twarzy krzyczą, że Żołnierz Jaruzelski kazał strzelać do polskich robotników, a w 1968 roku zwalniał z wojska oficerów pochodzenia żydowskiego. To są ich koronne argumenty. Argumenty zełgane do szpiku kości. Gdyby bowiem sprawiedliwie i honorowo stosować przyjęte kryteria moralne (o czym tak tragikomicznie prawił premier Mateusz Morawiecki i minister Mariusz Błaszczyk), to pisowski Sejm winien pozbawić stopnia marszałka Józefa Piłsudskiego, który w maju 1926 roku dokonał zamachu stanu, krwawo obalając demokratycznie wybrany rząd, w wyniku czego śmierć poniosło 379 osób (215 żołnierzy i 164 osoby cywilne), a około 1000 osób zostało rannych. Winien pozbawić stopnia oficerskiego Wacława Kostka Biernackiego, sadystycznego komendanta polskiego obozu koncentracyjnego w Berezie Kartuskiej, w którym z woli Józefa Piłsudskiego, bez wyroku sądu, osadzano członów ówczesnej parlamentarnej opozycji i obywateli polskich – przedstawicieli ówczesnych mniejszości narodowościowych. Winien pozbawić stopnia marszałka Edwarda Rydza – Śmigłego, który w obliczu klęski we wrześniu 1939 roku, kiedy żołnierz polski bił się jeszcze z niemieckim najeźdźcą, uciekł haniebnie z kraju, pozostawiając swych żołnierzy na pastwę losu. Winien pozbawić stopni oficerskich tych, którzy brali udział w zamachu na życie generała Władysława Sikorskiego. Winien pozbawić stopni oficerskich wszystkich tych, których przed sądem wojennym chciał postawić gen. Anders za to, że z powodów czysto politycznych, rozkazali nieuzbrojonym żołnierzom, w tym całym zastępom nieletnich chłopców i dziewcząt, iść z gołymi rękami lub tylko z butelkami z benzyną, na doskonale uzbrojonych i doskonale wyszkolonych niemieckich żołdaków. Wszyscy wiemy, że te obłąkańcze decyzje skutkowały śmiercią 200 tys. warszawiaków i całkowitą zagładą miasta. Winien pozbawić stopni oficerskich tych wszystkich, którzy osobiście dowodzili, lub wydawali rozkazy bestialskiego mordowania ludności cywilnej z powodu jej białoruskiej, ukraińskiej lub żydowskiej narodowości, co miało miejsce po zakończeniu krwawej II wojny światowej. Dziś tym mordercom dzieci, kobiet i mężczyzn stawia się pomniki bohaterów, a ich rodzinom wypłaca się wysokie odszkodowania, odmawiając jednocześnie podobnych odszkodowań ofiarom tych bandytów. Dziś bandytów tych stawia się w jednym szeregu z prawdziwym polskim bohaterem – rtm. Witoldem Pileckim, co samo w sobie dla tego bohatera jest czynem go hańbiącym.

Ten obrzydliwy akt pisowskiego Sejmu zostanie zapamiętany na zawsze, tym bardziej, że nawet w mrocznych stalinowskich czasach, nikomu w Polsce nie przyszło do głowy, aby odbierać stopień Józefowi Piłsudskiemu, chociażby za to, że w 1920 roku pokonał bolszewicką armię nacierającą na Warszawę, a tym samym zmusił bolszewicką Rosję do hańbiącego dla niej pokoju. Nie odebrano stopni wojskowych żadnemu przedwojennemu oficerowi WP, a wielu z nich (w tym generałowie) służyło aż do emerytury w wojsku PRL. To co zostało uczynione, nie zostanie zapomniane i przyjdzie dzień, w którym autorów i wykonawców tej haniebnej ustawy, ktoś rozliczy. I mam nadzieję, że bardzo dotkliwie. Tego w imieniu własnym oraz w imieniu nieżyjącego już ojca, polskiego żołnierza, płk dypl. Czesława Bartkiewicza, życzę z całego serca.

Janusz Bartkiewicz

janusz-bartkiewicz.eu

***

 

pis logo

Zarząd Komitetu Miejskiego PiS w Wałbrzychu z zadowoleniem przyjął decyzję Sejmu RP, który uchwalił Ustawę „degradacyjną”. Ustawa ta jest kolejnym krokiem na drodze rozliczenia się z patologiami PRL-u. Narzucony Polsce, po II wojnie światowej, obcy nam kulturowo system polityczny, był utrwalany nie tylko przez Armię Czerwoną i rezydentów KGB – rezydujących na stałe w naszej Ojczyźnie. Do utrwalaczy komunizmu w Polsce, należeli z nominacji Moskwy i polscy generałowie oraz aparat represji do którego należy zaliczyć działające w latach 1944-89: Resort Bezpieczeństwa Publicznego PKWN, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego – który zastąpiony został przez Urząd Bezpieczeństwa (UB) i następnie w Służbę Bezpieczeństwa (SB), Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, wojskowych i granicznych służb specjalnych, służb więziennych, Milicji Obywatelskiej, sądownictwa i prokuratury oraz jednostek paramilitarnych.

Długo Polacy musieli czekać na akt sprawiedliwości, którym jest ustawa pozbawiająca część funkcjonariuszy tego aparatu niezasłużonych przywilejów, jakimi były ich wysokie emerytury.

Szósty marca br. zapisze się dobrze w naszej historii. Ustawa, która trafi teraz do Senatu RP i następnie na biurko Prezydenta Andrzeja Dudy, daje podstawę do pozbawienia stopni oficerskich autorów i realizatorów akcji skierowanych przeciwko patriotom polskim, którzy występowali w obronie praw obywatelskich lub bronili Polski przed sowietyzacją. Twarzami oficerów, którzy zapisali się niechlubnie na kartach historii Polski, są generałowie W. Jaruzelski i Cz. Kiszczak. Degradacja powyższych nie jest żadną zemstą lecz aktem sprawiedliwości, w myśl której polskim generałem może być tylko osoba godna tego zaszczytnego stopnia.

Niestety w polskim parlamencie ciągle zasiadają osoby, wrogo nastawione do ostatecznego rozliczenia się z PRL-em. To oni bronią stopni oficerskich i przywilejów funkcjonariuszy, mających na sumieniu, represje i krew Żołnierzy Wyklętych oraz ofiar z Poznania’56, Wybrzerza’70, Radomia’76, a także z lat 1981-89. Do obrońców funkcjonariuszy SB, a w chwili obecnej i „moskiewskich” generałów zalicza się tzw. totalna opozycja, w tym posłowie wybrani z okręgu wałbrzyskiego: K.I. Mrzygłocka, A. Kołacz-Leszczyńska, M. Wielichowska oraz T. Siemoniak. Ich postawa jest tak obywatelska, jak obywatelska była milicja w latach 1944/90.

Zarząd wałbrzyskiej struktury PiS dziękuje Rządowi „dobrej zmiany” za inicjatywę, a także tym posłom, którzy doprowadzili do uchwalenia wymienionej wyżej ustawy.

Zarząd KM PiS w Wałbrzychu

Tagi: , , ,