Tygodnik DB2010

Patriotyzm chorwacki

 

andrzej-basinski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Patriotyzm to teraz temat modny i na topie. Pod wpływem różnych sił, z którymi jestem w konflikcie, przybiera często postać hurranarodową, krzykliwą, poniżającą i upokarzającą współobywateli, a manifestowaną najczęściej przez wytatuowanych łysoli, wypełnionych narodowymi fobiami, wrzeszczących o wyższości Polaków nad innymi nacjami oraz oczywiście o wieszaniu i zapowiadających śmierć wrogom ojczyzny. Tak, jak gardłują wspierając się racami, petardami i fizyczną przemocą kibole na Jasnej Górze przed Matką Boską Częstochowską. To „patriotyzm” zdegenerowany, paskudny i groźny, skierowany brutalnie przeciwko tym, co twierdzą, że Polska nie jest nieskalaną dziewicą, lecz krajem z takim samym, jak gdzie indziej z historycznym bagażem czynów szlachetnych i bohaterskich, ale także podłych i zbrodniczych. Idiotyczna – jak stwierdziła doradzająca prezydentowi Zofia Romaszewska – nowelizacja ustawy o IPN zaprzeczyła tym oczywistościom i przysporzyła Polsce szkód trudnych do odrobienia. Nie zgadzam się, jak wielu, na patriotyzm napuszony, nadęty, nabzdyczony, na tromtadrację i polskie cierpiętnictwo oraz postawy nafaszerowane dziwaczną mieszanką kompleksów i megalomanii. Tego rodzaju „patrioci” to osobniki i śmieszne, i żałosne, a czasami niebezpieczne.

Bardzo znacząca jest tu rola nauczycieli, by tłumacząc swoim podopiecznym pojęcie patriotyzmu, potrafili zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniami zachować zdrowe proporcje oraz nie poddawać się nachalnym politycznym trendom i zmienionym na okresowe potrzeby partyjne programom nauczania, robiącym w niektórych przypadkach nieodwracalne spustoszenie w świadomości dzieci i młodzieży. Być może, decydującą rolę spełniać tu będą rodzice.

Patriotyzm to, moim skromnym zdaniem, także podziw dla piękna ojczystej przyrody, zabytków i różnego rodzaju pamiątek przeszłości, które to walory wydobywać i podkreślać ma przede wszystkim szkoła. Dlatego od pewnego czasu ze zdziwieniem, a nawet przykrością obserwuję praktykę, przechodzącą już w wątpliwej wartości tradycję, jednej z wałbrzyskich szkół, chociaż podejrzewam, że ta bardzo kontrowersyjna praktyka jest też udziałem innych placówek oświatowych w naszym mieście i poza jego granicami. Chodzi o wiosenne wyjazdy w ramach „zielonej szkoły”. Edukacja w plenerze. Jak się zdążyłem zorientować, każdy sporadycznie stykający się z tym hasłem, rozumie go jako eskapady do ciekawych zakątków naszego kraju. W tym przypadku nic z tych rzeczy. Uczniowie ze swoimi wychowawcami notorycznie wyjeżdżają bowiem do… Chorwacji. Nie są to podróże tanie i część rodziców stawianych jest w obliczu wydatku znacznie obciążającego rodzinny budżet. A ponieważ nie wszyscy z nich odznaczają się odwagą w prezentowaniu swoich ocen, skwapliwie zgadzają się z wyjazdem na Bałkany, przeznaczając na ten cel pieniądze z różnego rodzaju pożyczek, dziwiąc się po cichu, po co to wszystko i komu to służy. Nie jest to sytuacja zdrowa…

Służę „ściągą”, chociaż jestem przekonany, że nauczyciele mają w tym względzie wystarczającą wiedzę. Ale spróbuję. Już w otaczających nas Sudetach jest multum miejsc z ciekawymi, malowniczymi zakątkami, np. w Górach Sowich i Stołowych z unikalnym Szczelińcem. W Karkonoszach są to okolice Śnieżki, rejony Karpacza i Szklarskiej Poręby z lesistymi zboczami i wąwozami, wodospadami Szklarka i Kamieńczyk. Kuszą do zwiedzania zielone uzdrowiska, stare warownie nad leśnymi potokami, okolice Ślęży. W ogóle Dolny Śląsk to nieprzebrane zasoby historycznych skarbów. Idźmy dalej. Spływ tratwami Dunajcem, fantastyczne krajobrazy Jury Krakowsko-Częstochowskiej, przepiękna Solina i w ogóle imponujące wspaniałą dzikością Bieszczady, jeziora i zamki Warmii i Mazur, nie wymagająca zachęt Puszcza Białowieska, prastare knieje z sędziwymi dębami i ogromnymi paprociami wyspy Wolin, wodno-leśne uroki Ziemi Lubuskiej, miasteczka i wioski Pomorza oraz Wielkopolski… To drobny promil polskich wspaniałości. Nasz kraj jest widokowo przepiękny i należy wszelkimi dostępnymi sposobami popularyzować jego wspaniałości między Odrą a Bugiem oraz Bałtykiem i górskimi pasmami. Tak kształtować można, a nawet należy uczucia patriotyczne.

Skąd zatem ta Chorwacja? Apeluję do dyrektorów szkół i nauczycieli o rozwagę. Może jeszcze nie jest za późno na zmianę wiosennych planów…

Andrzej Basiński

P.S.

I jeszcze jedna uwaga w tonacji pedagogicznej, której adresatami również są dyrektorzy szkół i nauczyciele, w kontekście niedawnych wydarzeń związanych z ujawnianiem się w Polsce kolejnych popisów faszystowskiego plugastwa. Dołóżcie państwo starań, by wycieczki do obozu Auschwitz-Birkenau weszły na stałe do planu szkolnych wyjazdów oraz żeby były poprzedzone przekazem niezbędnych, rzetelnie udokumentowanych informacji, jak również odpowiedzialnych i w pełni obiektywnych komentarzy, które w zestawieniu z okrutną w swej wymowie obozową ekspozycją pozostawią trwały ślad w świadomości młodych ludzi.  Takie eskapady są bezcennymi lekcjami o istocie człowieczeństwa, a także o patriotyzmie. Rotmistrz Witold Pilecki jest tu jednym z wyjątkowych jego przykładów.

 

 

Tags: ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej