Nie o taką Polskę walczyli zesłańcy

Polecamy9 lutego, 2018

stanislaw michalik

 

 

 

 

 

 

 

W aktualnej medialnej euforii po opublikowanych przez „Superwizjer” nagraniach z nocnej imprezy neonazistów z organizacji Duma i Nowoczesność w Wodzisławiu Śląskim wiadomo, że dzieje się w Polsce coś przerażającego. Gdy widzi się młodych ludzi w hitlerowskich mundurach z oznakami SS i słyszy się toast „za Adolfa Hitlera i naszą kochaną ojczyznę Polskę”, to trudno uwierzyć, że do czegoś takiego mogło dojść w kraju, w którym przez Hitlera zginęło w czasie wojny 6 milionów Polaków. Czy do tych ludzi nie dotarło co Adolf Hitler zrobił z Polską i Polakami? Niestety, z tego co się dzieje w Polsce można odnieść wrażenie, że nie potrafimy wyciągnąć żadnych wniosków z przeszłości, że te wszystkie ideały, wydawałoby się najcenniejsze i najwznioślejsze, o które walczyli i ginęli Polacy w czasach niewoli zaborczej i po wyzwoleniu w 1918 roku, legły w gruzach, że polityczna walka o władzę i płynące z niej profity przesłania wszystkie świętości.

Zdecydowałem się przytoczyć dające wiele do myślenia refleksje jeńca – Polaka z końca 1917 roku. To niezmiernie mądry i przejmujący manifest jednej z ofiar tragicznej I wojny światowej, o czym nie pamiętamy już wcale, a przecież wtedy ważyły się losy niepodległości Polski. Dziś – po nieomal 100 latach od tamtej daty – ze zdumieniem odkrywamy, że marzenia ówczesnego jeńca – Polaka o przyszłości niepodległej ojczyzny wciąż są aktualne. Można powiedzieć, to wstyd wobec tych idealistów, którzy swe życie oddali ojczyźnie w ofierze, to hańba, że nie potrafiliśmy wykorzystać wyjątkowej szansy, jaka nadarzyła się w wyniku zarówno I, jaki i II wojny światowej. A dziś, po latach zwycięstwa ruchu „Solidarności” jesteśmy w tym samym miejscu. Rzeczpospolita szlachecka, kolebka egoistycznych interesów, korupcji, sprzedajności i bezpardonowej walki o władzę i pieniądze, wciąż jest nieśmiertelna. A oto autentyczny zapis polskiego zesłańca z dnia 27 grudnia 1917 roku, zatytułowany „U progu przyszłości – Co jeniec-Polak pragnie znaleźć w odrodzonej Ojczyźnie?”:

„Trudno wyrazić wszystko, co jeniec-Polak pragnie znaleźć w odrodzonej Ojczyźnie. Pragnie ją ujrzeć taką, żeby obszarowi jej nie zabrakło ani piędzi ziemi, zroszonej krwią i potem ojców. Pragnie ją widzieć piękną, ozdobioną arcydziełami rodzimej architektury, sztuki. Pragnie ją znaleźć przodującą innym narodom oświatą ludu, wysokim poziomem nauki teoretycznej i rozległością jej praktycznych zastosowań. Pragnie zastać w niej wzorową gospodarkę, potęgującą zasoby bogactwa kraju. Najgorętszym jednak pragnieniem jego jest doczekać się chwili gdy Polska, wolna od wroga, jak również oswobodzona od nieproszonych protektorów, opiekunów, będzie mogła mieć nareszcie swą własną politykę – polską politykę.

Jakże więc wyrazić mamy te nadzieje nasze, jak określić przyszłą politykę Polski?

Polityka ta ma być uczciwą. Uczciwość ma stanowić cechę charakterystyczną polityki polskiej, uczciwość ma ją wyróżniać od wszelkich innych. Polityka jej nie będzie widownią bezkarnych błaznów, pajaców, lub co gorsza zamaskowanych zbirów, ale stanie się placówką świętą, rodzajem społecznego kapłaństwa, dostępnego dla rąk czystych, nieskazitelnych.

Rząd polski, polski Sejm nie będą grzechem Narodu, jego hańbą i wstydem wobec świata. Instytucje te odpowiadać będą przeznaczeniu swemu: Staną się prawdziwym przedstawicielstwem Narodu, wiernym wyrazem jego sumienia.

Taką ma być przyszła polityka polska, taką ją widzi jeniec-Polak w nadziejach swoich. Nadziei tych nikt mu wydrzeć, nikt osłabić nie zdoła: stanowią one bowiem duchową spuściznę, przekazaną mu przez ojców, dźwignię w jego szarym życiu obecnym, zadatki przyszłej wielkości jego Ojczyzny”.

Tak, to prawda, nikt nie był w stanie pozbawić takich wspaniałych Polaków nadziei swoich. Z tymi nadziejami poszli do grobu. A my dziś w wolnym kraju nad Wisłą i Odrą kruszymy kopie tak jak dawniej bywało, niszcząc się wzajemnie i plugawiąc, depcząc wszelkie ideały w imię jednego celu – władzy. Skąd to się bierze i kto to wymyślił? To jakieś beznadziejne fatum ciążące na naszej historii. Jesteśmy w stanie by się przed nim obronić? Niestety, nic na to nie wskazuje.

Wolność dla polityków oznacza nieograniczone korzystanie z przywilejów poselskich lub urzędniczych do bogacenia się i bezkompromisowej walki o władzę. Interes państwa i obywateli jest dla nich tylko płaszczykiem do przykrywania egoistycznych celów. Przejęliśmy PRL-owskie najgorsze wzory upartyjnienia. Jesteś w partii, nie masz głosu zgodnie ze swoim sumieniem lub wyznaniem, liczy się linia partii i jej kierownictwa, stajesz się maszynką do głosowania. Wódz partyjny określa, co masz mówić dla prasy, radia lub telewizji. Nie jest ważne Twoje zdanie. Jesteś całkowicie uległy, możesz liczyć na wysokie miejsce na liście w kolejnych wyborach. Niepodlegli mogą odejść i zostają zepchnięci na boczny tor. W debatach sejmowych nie ma miejsca na merytoryczne dyskusje. Trybuna sejmowa jest platformą do wojny politycznej, do wzajemnego obrzucania się inwektywami do ustawicznego deprecjonowania opozycji. To samo dotyczy kampanii wyborczych. Wygrywają na ogół ci, co lepiej opanują sztukę marketingu wyborczego. Populistyczne programy wyborcze i obietnice na gorąco rzucane na wiecach wyborczych bez pokrycia w możliwościach budżetu państwa, to rzecz naturalna. Można pozwolić sobie na wszystko, bo za to nie ponosi się żadnej odpowiedzialności, chyba że dopiero po upływie czteroletniej kadencji, pod warunkiem, że nowo wybrani będą się różnili od tych, których mają zamiar rozliczyć, autentyczną, prawdziwą troską o dobro ojczyzny.

Póki co możemy na co dzień obserwować jak daleko jesteśmy od spełnienia marzeń polskich zesłańców, którzy za wolną, niepodległą i uczciwą Polskę przelewali krew i cierpieli w niewoli.

Stanisław Michalik

Tagi: ,