Kogo obudzi Szary Człowiek?

Polecamy22 listopada, 2017

 

andrzej-basinski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie wiadomo, jak tragiczne wydarzenie z 19 października 2017 r. w pobliżu Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, wpłynie w dalszej perspektywie na postawę i życie Polaków. Chodzi oczywiście o akt samospalenia się Piotra Szczęsnego z Niepołomic, który dziesięć dni później zakończył się jego męczeńską śmiercią. I dlatego dla mnie jest on świeckim świętym, zasługującym na trwałe i wyraziste miejsce w polskiej historii.

Ten akt nadludzkiego poświęcenia wstrząsnął mną do głębi i na długo odebrał spokój. Trudna do wyobrażenia fizyczna i psychiczna tortura bohaterskiego współrodaka, który w pozostawionym na jej miejscu liście nazwał się szarym człowiekiem, wydaje się, że powinna mieć znacznie poważniejsze konsekwencje i być na dłużej zapamiętaną oraz odbić się głośniejszym echem aniżeli wielotysięczne marsze protestacyjne. Ale czy tak się stanie? To wielka niewiadoma.

List Szarego Człowieka składa się m. in. z 15 punktów, a każdy z nich rozpoczyna słowo „Protestuję”. Nie jest moim zamiarem cytowanie chociaż niektórych z nich oraz rozpalanie i bez tego narosłych emocji i oburzenia na adresatów listu. Przypomnę jedynie, iż Autor napisał o swoim sprzeciwie wobec tych poczynań rządzących, które szkodzą obywatelom, państwu i są społecznie niszczące. To najbardziej oględne określenia, gdyż ładunek protestu zawarty w manifeście Szarego Człowieka jest potężny. Nie był w stanie znieść czynionego przez władze zła i posunął się do czynu o charakterze ostatecznym. W imieniu wielu z nas, których nie stać na czyny heroiczne i tak skrajną manifestację, ale też i bardzo odległą od drastyczności jego protestu. I do nas kieruje wezwanie, aby przeciwstawiać się niegodziwościom. Podkreśla, kogo obciąża bezpośrednio ta śmierć i kto ma jego krew na swoich rękach. Czy ktokolwiek ze wskazanych przejmie się tym oskarżeniem? Sposób odbioru treści listu przesądzi o ich człowieczeństwie lub o jego kompletnym zaniku, co zdumiewa u ludzi manifestujących swój katolicyzm, który przecież ostrzega przed boską karą za czynione nieprawości.

Znamienne jest zakończenie listu:

„Przede wszystkim wzywam, aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u, to weźcie pod uwagę, że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.

Tych, którzy nie popierają PiS, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje, wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to, co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać. A form możliwości jest naprawdę dużo.

Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PiS to nasze matki, bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to, by toczyć z nimi wojnę (tego właśnie by chciał PiS), ani „nawrócić ich” (bo to naiwne), ale o to, aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji” – czytamy w manifeście Szarego Człowieka.

– Ja to nazywam genem odwagi i sprawiedliwości. Kiedy ten gen zostanie zaatakowany, uruchamia w człowieku skrajną odwagę. Nie pozwala spać, kiedy dzieje się coś głęboko niesprawiedliwego’ – zauważyła Agnieszka Holland.

„Ja, zwykły szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej (…). A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią!

OBUDŹCIE SIĘ! JESZCZE NIE JEST ZA PÓŹNO!” – czytamy w ostatnich słowach listu autora niezwykłej ofiary.

Cóż jeszcze można dodać do przesłania Piotra Szczęsnego? Do kogo przede wszystkim się zwraca? Przykro o tym pisać, ale apeluje do tych, którzy mówią: „Wprawdzie śmierdzi, ale da się wytrzymać. Przecież pisowcy jeszcze nie zamykają przeciwników do więzień i nie mordują. Mam żonę i dzieci, więc nie będę się narażał”. Takie postawy są zrozumiałe, bo ludzkie? Nie zawsze. Demonstrując obojętność i wygodę, bierzemy na siebie ogromną odpowiedzialność, bo przyzwalamy na zło, które może zniszczyć i nas, i naszych bliskich.

Ważne będzie przypomnienie w tym miejscu, co zdarzyło się 8 września 1968 r. na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie podczas centralnych dożynek. W obecności 100 tys. widzów oraz przedstawicieli najwyższych władz partyjnych i państwowych z Władysławem Gomułką, aktu samospalenia (krzycząc: protestuję!) dokonał Ryszard Siwiec, który od dawna sprzeciwiał się autorytaryzmowi rządzących, a czarę goryczy przelała zbrojna interwencja polskich wojsk u boku innych armii Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Zachowało się filmowe nagranie, na którym widać płonącego Ryszarda Siwca oraz dokonane wcześniej przez niego nagranie apelu do obywateli. Ostatnie jego słowa przechodzą w krzyk:

„Upaść może tylko naród wielki, ale zginąć tylko nikczemny (…). Ratujcie najpiękniejsze tradycje naszego narodu, tolerancję, poszanowanie drugiego człowieka, wolność sumienia, wolność myśli i przekonań. (…) Ludzie, w których może jeszcze tkwi iskierka ludzkości, uczuć ludzkich, opamiętajcie się! Usłyszcie mój krzyk, krzyk szarego, zwyczajnego człowieka, syna narodu, który własną i cudzą wolność ukochał ponad wszystko, ponad własne życie, opamiętajcie się! Jeszcze nie jest za późno!”. Zmarł 4 dni po swoim desperackim czynie.

Zarówno Ryszard Siwiec, jak i Piotr Szczęsny używają określenia SZARY CZŁOWIEK, obaj w zakończeniu swojego apelu uzmysławiają nam: „Jeszcze nie jest za późno!”. Dopiero 12 lat po tragedii na Stadionie Dziesięciolecia nastąpił wybuch Solidarności, po którym znowu nadeszła apatia oraz przekonanie, że nic się już nie da zrobić… Od kilku lat Ryszard Siwiec ma ulicę swojego imienia w pobliżu Stadionu Narodowego, gdzie wmurowano też specjalną tablicę. Czy tragedia pod Pałacem Kultury i Nauki będzie kiedykolwiek w podobny sposób upamiętniona? Czy stanie się symbolem dręczącym sumienia zarówno tych, którzy pojęli znaczenie i straszliwy ciężar jego ofiary, jak i tych, którzy początkowo odnieśli się do niej z lekceważeniem?

Kogo i kiedy obudzi Piotr Szczęsny?

Andrzej Basiński

Tagi: ,