Proces policjantów: jednen skazany, drugi uniewinniony

Polecamy31 października, 2017

 

31 października 2017 r. w Sądzie Okręgowym w Świdnicy zapadł wyrok w sprawie dwóch byłych, wałbrzyskich policjantów (Paweł H. I Grzegorz K.) oskarżonych o pobicie ze skutkiem śmiertelnym 35-letniego Piotra G., mieszkańca wałbrzyskiej dzielnicy Biały Kamień. Zdarzenie to miało miejsce na terenie V Komisariatu Policji w Wałbrzychu, 9 sierpnia 2013 roku.

SONY DSC

Przypomnijmy: Piotr G. został zatrzymany za popełnione wykroczenie, które polegało na tym, że odmówił okazania dowodu tożsamości, a w czasie interwencji policjantów używał słów uważanych za wulgarne. W wyniku tego Piotr G. został zabrany na komisariat, gdzie jeden z policjantów (Paweł H.) wykonywał w stosunku do niego wszelkie niezbędne czynności związane z ukaraniem go mandatem karnym, a następnie został zwolniony do domu. Jak ustalono w śledztwie Piotr G. na terenie komisariatu przebywał około 20-30 minut, a budynek tego przybytku opuścił o 17.30. Dokładnie o godzinie 17.37 Piotr G. zadzwonił do jednego ze swoich kolegów i rozmawiał z nim 107 sekund. Następnie o 17.39 telefonował do kolejnego znajomego, z którym rozmawiał przez 23 sekundy i o godzinie 17.42 zadzwonił do następnego kolegi, z którym rozmowa trwałą 27 sekund. O godz. 17.50 próbował się dwukrotnie połączyć z tą ostatnią osobą, ale do połączenia nie doszło. Jak zeznali ci świadkowie, Piotr G. powiedział im, że został pobity na komisariacie, bolą go żebra i nie może oddychać. Płacząc opowiadał im, że go „k..wy skopały”, a jednemu z nich powiedział, iż pobiła go „gruba pała”, co według świadków miało oznaczać, że został pobity przez funkcjonariusza o wyraźnej tuszy. Proszę o szczególne zapamiętanie tego fragmentu ich zeznań. O godz. 18.01 jedna z kamer ulicznych zarejestrowała go idącego ulicą Gen. Andersa. Lewą rękę miał opuszczoną i lekko poruszał ją na boki. O 20.58 oficer dyżurny KMP w Wałbrzychu został powiadomiony telefonicznie, że na jednym z podwórek przy tej ulicy leży człowiek. Po przybyciu patrolu policji okazało się, że człowiek ten nie żyje i jest nim właśnie Piotr G. Tyle w telegraficznym skrócie.

Prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Świdnicy i Biuro Spraw Wewnętrznych Policji drobiazgowe śledztwo, doprowadziło do zebrania materiału dowodowego, na podstawie którego Paweł H. i Grzegorz K. usłyszeli zarzut, że jako funkcjonariusze publiczni dopuścili się niedopełnienia obowiązku służbowego poprzez niesporządzenie protokołu zatrzymania Piotra G., a następnie – przekraczając swe uprawnienia – dopuścili się pobicia go ze skutkiem śmiertelnym. Obaj oskarżeni funkcjonariusze nie przyznali się do winy i odmówili udzielania odpowiedzi na pytania oskarżycieli. Zostali zawieszeni w czynnościach służbowych, a na początku 2016 r. zwolnieni ze służby. 28 grudnia 2016 roku Sąd Okręgowy w Świdnicy uniewinnił obu funkcjonariuszy uznając, że nie można wykluczyć, iż Piotr G. został pobity już po opuszczeniu tereny V komisariatu, a protokołu zatrzymania nie musieli sporządzać, albowiem nie było to zatrzymanie, tylko doprowadzenie sprawcy wykroczenia do jednostki policji celem wykonania czynności zwianych z wystawieniem mandatu. Ponadto w sprawie jest sporo niejasności, które należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonych. To także w telegraficznym jeno skrócie.

28 lutego 2017 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił zaskarżony przez prokuraturę wyrok Sądu Okręgowego w Świdnicy uznając, że świdnicki sąd zbyt powierzchownie ocenił przedstawione mu dowody, a jeżeli zechce uznać tychże funkcjonariuszy za niewinnych, to będzie musiał w sposób nie budzący wątpliwości wskazać, że Piotr G. został został pobity pomiędzy 17.30 a 17.37, a więc po opuszczeniu komisariatu i przed pierwszą rozmową telefoniczną, w trakcie której mówił, że na terenie komisariatu „pobiły go pały”. W ustnym uzasadnieniu wyroku wydanego 31.10.2017 r. Sąd Okręgowy w Świdnicy stwierdził, że ponowny przewód sądowy nie wykazał takiego zdarzenia, a więc do pobicia musiało dojść na terenie tej jednostki policji, gdzie w chwili tego czynu przebywało 5-ciu funkcjonariuszy. Po dogłębnej analizie wszystkich zgromadzonych materiałów procesowych i zeznań składanych przez świadków sąd ten uznał, że zarzucanych przez prokuraturę czynów dopuścił się jedynie Paweł H., który w pobiciu Piotra G. współdziałał z nieustalonym policjantem. Jeżeli więc nie był to Grzegorz K., to pozostało tylko trzech innych policjantów będących w jednostce. Dwóch z nich – co stwierdził w uzasadnieniu do pierwszego wyroku Sąd Okręgowy w Świdnicy – to osoby bez wątpliwości szczupłe. Trzecim funkcjonariuszem obecnym w jednostce była kobieta, której ewentualnego udziału w pobiciu ani prokuratura, ani żaden z orzekających składów nie brał pod uwagę. Uważam to za istotny błąd, mając na względzie zeznanie jednego ze świadków, który wspomina o „grubym policjancie”, który według Piotra G. miał się dopuścić jego pobicia. Gdybym był prowadzącym to śledztwo, to poszedłbym tym śladem od samego początku, opierając się nie tylko na tym fragmencie zeznania, ale także, a właściwie przede wszystkim, na tak zwanej „tajemnicy poliszynela”. Jeżeli Grzegorz K. jest faktycznie niewinnym, to otwarte i wymagające znalezienia odpowiedzi pozostaje pytanie: z kim Paweł H. pobił Piotra G., o czym wyraźnie napomknął sąd w sentencji swego wyroku.

Ponadto wydaje mi się, że sąd zbyt pochopnie uwolnił Grzegorza H. od winy niedopełnienia obowiązku służbowego nadzoru nad Pawłem H., w zakresie sporządzenia protokołu zatrzymania. Wszak Grzegorz K., jako przełożony Pawła H., brał osobisty udział w zatrzymaniu i dowiezieniu Piotra G. do komisariatu. Ale do szczegółów wszystkich tez uzasadnienia wyroku przejdę, kiedy zapoznam się dokładnie z jego pisemną wersją. Również i prokuratura, dopiero po przeanalizowaniu treści uzasadnienia podejmie decyzję co do wniesienia apelacji, zarówno w sprawie Pawła H. (domagała się wszak 8 lat pozbawienia wolności), jak i Grzegorza K. Mnie wydaje się dosyć dziwne, że te same dowody zostały dwoiście przez sąd potraktowane. Raz wskazywały na winę, a drugi raz były podstawą do uznania niewinności. Pozostaje oczekiwać na kolejny wyrok sadu apelacyjnego, bo na pewno obrońcy Pawła H. apelację wniosą.

Dla porządku dodam jeszcze, iż Paweł H. poza tym, że został skazany na 5 lat pozbawienia wolności, to po odbyciu kary przez 10 kolejnych lat nie będzie mógł też zostać funkcjonariuszem, a do tego zasądzono wobec niego po 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz matki i siostry Piotra G., oraz zwrot ponad 15 tysięcy złotych kosztów sądowych. Wyrok nie jest prawomocny.

Janusz Bartkiewicz

Tagi: ,