Nieznane dzieje ludności żydowskiej na tych terenach przed 1945 r.

Polecamy19 października, 2017

 

W 2016 r. ukazała się książka autorstwa Anny Grużlewskiej „Żydzi z prowincji. Świdnicki i wałbrzyski okręg synagogalny 1812 -1945”. To jest publikacja, której nie waham się określić jako wyjątkowo wartościowe źródło naukowe dla poznania procesów osadnictwa Żydów na terenie Przedgórza Sudeckiego od XIII wieku, które zawsze uruchamiały impulsy gospodarczego oraz społecznego rozwoju.

Już we wczesnym średniowieczu z południa i zachodu Europy przez ziemię wałbrzyską i świdnicką wędrowały karawany kupców żydowskich, a niektórzy władcy godzili się na ich osadnictwo. W średniowieczu funkcjonowały gminy żydowskie np. w Świdnicy (od 1270 r.), Strzegomiu (od 1350 r.) i Dzierżoniowie (od 1367). W tym okresie Świdnica była regionalnym ośrodkiem kształtującym życie społeczności żydowskiej, tu uformowała się gmina żydowska (kahał/władza), której podlegały wspólnoty żydowskie od Jeleniej Góry i Lwówka po Dzierżoniów i Niemczę. Świdnica była siedzibą rabinatu, tu funkcjonowała wyższa szkoła talmudyczna, którą kierowali w XIV i XV w. znani w Europie rabini m.in. David von Schweidnitz , Jakob Weil i Oser. Życie społeczności żydowskiej doznawało tu też zagrożeń o różnym stopniu niebezpieczeństwa. Do pogromu i wygnania Żydów ze Świdnicy doszło w 1453 r. pod wpływem kazań franciszkańskiego zakonnika Jana Kapistrana. – Pretekstem do antyżydowskich poczynań stało się irracjonalne oskarżenie o sprofanowanie przez Żydów hostii i wykorzystanie krwi niewinnego chrześcijańskiego dziecka do ich tajemnych praktyk – pisze A. Grużlewska. To był pierwszy tak masowy pogrom Żydów na tej ziemi, nie tylko w Świdnicy. Tym, którzy przeżyli ten exodus, konfiskowano majątki, a synagogi przeważnie zmieniano na kościoły katolickie. Takie są materialne dzieje gmachu kościoła pod wezwaniem św. Barbary w Strzegomiu – średniowiecznej synagogi.

Po wojnach śląskich w XVIII w. Prusacy zapanowali nad obszarem Sudetów Środkowych i Przedgórza. Niebawem państwo pruskie rozpoczęło proces reform i modernizacji, w który włączono wszystkie grupy społeczne i narodowościowe. Reformatorzy uznali rozproszoną społeczność żydowską jako pełnoprawnych obywateli państwa pruskiego. W tej sytuacji Żydzi aktywnie włączyli się w proces rozwoju państwa pruskiego. Ta społeczność miała swój wkład w dynamicznie rozwijający się w I połowie XIX w. przemysł tekstylny na obszarze Dolnego Śląska i postępującą tu industrializację. W roku 1812 r., gdy ukazał się edykt emancypacyjny zasadniczo wzmacniający prawa Żydów, w Świdnicy mieszkały 2 rodziny żydowskie, po 3 latach było 5 rodzin. Rodziny te przybyły z Namysłowa i Krapkowic. W 1843 r. w mieście stałymi mieszkańcami było 134 Żydów i stanowili oni 1,06% ludności miasta. W pobliskich Świebodzicach osiedliło się – 6, w Sobótce – 3 Żydów. W 1847 r. w Świdnicy – powstał Świdnicki Okręg Synagogalny, co miało wpływ na ilościowy wzrost tej ludności w mieście i powiecie. W 1864 w Świdnicy mieszkało 188 Żydów (1,2% ludności), a w powiecie 287 osób- 0,37%. W 1880 r. ta statystyka wzrosła w Świdnicy do 453 osób, w Świebodzicach – 76 stałych mieszkańców. W 1933 r. liczba ludności żydowskiej w Świdnicy spadła do 114 osób, a po wydarzeniach „nocy kryształowej” (9/10 listopada 1938 r.), czyli sterowanego pogromu ludności żydowskiej, w Świdnicy nadal mieszkało 31 Żydów, w powiecie 18, z czego 16 w Świebodzicach (5 mężczyzn, 11 kobiet).

Wałbrzych jeszcze na początku XIX wieku był miastem peryferyjnym. W 1818 r. zamieszkały przez 1 836 mieszkańców. W latach 40 XIX w. w Wałbrzychu oraz na Podgórzu mieszkało 10 osób wyznania mojżeszowego. W Boguszowie mieszkała zauważalna, zwarta grupa 25 osobowa społeczność żydowska. W 1933 r. gmina miejska Wałbrzych wykazywała 195 mieszkańców, w powiecie 127 Żydów. W 1939 r. w Wałbrzychu miało mieszkać 28 Żydów, w powiecie wiejskim 38 osób tej społeczności. Wałbrzyska społeczność żydowska, jak każda grupa narodowościowa i kulturowa starała się kultywować własne tradycje, w tym religijne i tworzyła w przestrzeni publicznej symbolikę swojej obecności na tej ziemi. W 1882 r. wałbrzyscy Żydzi podjęli decyzję o budowie tu synagogi, która powstała na działce u zbiegu obecnych ulic świętej Jadwigi i A. Mickiewicza. Świątynia oficjalną działalność rozpoczęła 20 września 1883 r., w czasie obchodów żydowskiego Nowego Roku (Roszha-Szana) konsekrowana przez rabina dr Tobiasa Samtera. – Umiejscowienie obiektu przy reprezentacyjnej ulicy Wałbrzycha w pobliżu zespołu urzędów i nowoczesnych szkół wskazuje jednak na znaczenie tej niewielkiej wspólnoty żydowskiej – ocenia A. Grużlewska. Synagoga wałbrzyska w stylu architektonicznym była podobna, choć mniejsza, do wybudowanej wcześniej synagogi w Dzierżoniowie. Ten sakralny obiekt w Dzierżoniowie, zdewastowany w „nocy kryształowej” przetrwał czasy nazizmu i wojny. Dziś jest jedyną taką budowlą na obszarze Przedgórza Sudeckiego i zabytkiem kultury żydowskiej znanym daleko poza Polską. Natomiast synagoga świdnicka, wybudowana w 1877 r. przy dzisiejszej al. Niepodległości, została podpalona rano 10 listopada 1938 r. przez bojówki SA i SS. Płonęła wiele godzin na oczach milczącego tłumu mieszkańców Świdnicy, uczniów z pobliskiej szkoły i strażaków, którzy czuwali, aby ogień nie przerzucił się na pobliskie zabudowania. Z synagogi zostały zgliszcza, które do wiosny 1939 r. usunięto, a teren wyrównano. W 2007 r. odsłonięto i pokazano fundamenty spalonej synagogi. Podobny los spotkał wałbrzyską synagogę – też w tym czasie została spalona przez bojówkarzy hitlerowskich.

Nazistowscy przywódcy (Hitler, Goebbels, Gőring) zanim zdobyli dyktatorską władzę w Niemczech (1933 r.), ponad 10 lat w nienawiści rasowej i obłudnie wyjaśniali Niemcom przyczynę ich socjalnych kłopotów, trudnej egzystencji rodzinnej i społecznej po przegranej wojnie (1914-1918) oraz konsekwencjach Traktatu Wersalskiego. Wskazywali zwłaszcza na społeczność żydowską jako winną ówczesnych problemów gospodarczych i wszystkich niepowodzeń państwa niemieckiego. Hitlerowcy w walce propagandowej o władzę w Niemczech operowali prostymi sloganami np.; że żydowska mniejszość nadmiernie bogaci się w sposób nieuczciwy i blokuje rozwój narodu niemieckiego, dumnego przecież z wielu historycznych zwycięstw militarnych. Po przejęciu władzy przez Hitlera i NSDAP w 1933 r. wszechwładna nazistowska władza polityczna, policyjna i administracyjna zaczęła realizować wcześniej zapowiadany program fizycznego wyeliminowania Żydów i ich kultury materialnej z przestrzeni publicznej. Nastał czas zagłady: Shoah – Holocaust. Te ludobójcze szaleństwa spowodowały dotkliwe straty wielu narodom Europy (zwłaszcza Żydom, Polakom, Rosjanom, ale też Niemcom) i po 12 latach zakończyły się, gdy 2 maja 1945 r. żołnierze Armii Czerwonej i żołnierze Wojska Polskiego zdobyli Berlin. Tych kilka powyższych refleksji o instrumentarium medialnym i ideologicznym NSDAP, a zwłaszcza o traktowaniu mniejszości żydowskiej, które umożliwiło hitlerowcom zdobycie władzy w Niemczech – to są moje dopowiedzenia do tragicznej sytuacji Żydów od 1933 r. w Wałbrzychu, Świdnicy, Dzierżoniowie i Europie czasu wojny rozpętanej przez III Rzeszę.

Autorka tej publikacji, naukowo bardzo wartościowej i edukacyjnie zdecydowanie potrzebnej, nie wnika w meandry ówczesnej gebelsowskiej sztuki kształtowania świadomości Niemców (wyborców, społeczeństwa), w tym metod definiowania wrogów partii NSDAP i narodu. Natomiast dokładnie przedstawia działania aparatu państwa niemieckiego, wykluczające osoby pochodzenia żydowskiego jako obywateli, eliminowanych z pracy zawodowej, pozbawianych praw socjalnych i własności materialnych (mieszkań, sklepów, przedsiębiorstw) w końcu… godności i życia. Już w kwietniu 1933 r. ogłoszono pierwsze antyżydowskie rozporządzenia, które klasyfikowały urzędników państwowych na „Aryjczyków” (czyli osoby „czystej krwi” niemieckiej) oraz „nie-Aryjczyków” – czyli Żydów. Dla osoby lustrowanej już jeden przodek pochodzenia żydowskiego był wyrokiem. We wrześniu 1935 r. weszły w życie tzw. ustawy norymberskie o obywatelstwie Rzeszy oraz ochronie niemieckiej krwi i honoru. Obywateli niemieckich pochodzenia żydowskiego pozbawiono wszelkich praw, stali się „poddanymi państwa”. Wprowadzono rasistowską kategoryzację ludzi np. pełni Żydzi, pół- Żydzi, ćwierć-Żydzi, osoby mieszanej krwi. To urząd decydował kto jest lub nie jest Żydem. Jak realizowano te prawne zapisy? Już w 1933 r. rozwijała się (nadzorowana) akcja plakatowania gabinetów lekarskich, kancelarii adwokackich, szkół, sklepów z informacją, że ich właścicielami są lub pracują w nich Żydzi, wymieniani z nazwiska i napiętnowani. Taki plakat też pojawił się w marcu 1933 r. na drzwiach państwowej szkoły żeńskiej w Świdnicy, informujący o żydowskim pochodzeniu dyrektorki szkoły Magdaleny Oppenheim oraz nauczycielki matematyki i przyrody dr Gertrudy Weyl. Kilka dni później obie nauczycielki zostały aresztowane w czasie prowadzonych lekcji i zwolnione z pracy. W Wałbrzychu dom towarowy Adolfa Jacobsohna przy obecnej ul. H. Sienkiewicza już w 1933 r. tracił klientów i dostawców, jego wartość spadała, a w 1938 r. ogłoszono upadłość i wtedy zmienił właściciela, którym został „Aryjczyk” Max Neumann (kupiec z Wałbrzycha). Z zastosowaniem administracyjnego bojkotu, karami finansowymi i nakładaniem dodatkowych podatków, umieszczaniem w pierwszym w III Rzeszy obozie dla „zdrajców narodu” w Dachau ( kolejny był Buchenwald ) naziści realizowali program „aryzacji” gospodarki narodowej. Przejmowano, a dokładnie zabierano żydowskim właścicielom ich własności gospodarcze i dobra osobiste.

W 1933 r. ruszyła z tych ziem pierwsza fala emigracji żydowskich obywateli niemieckich na Zachód, USA, Kanady i Palestyny. Emigranci byli dodatkowo represjonowani tzw. „podatkiem od ucieczki”. Według różnych źródeł, w latach 1933- 1939 z Niemiec wyjechało 50 tys. osób, a nawet 169 tys. Oficjalnie z paszportem emigrowały – czyli uciekały – osoby zamożne, które pozostawiały tu swoje dobra materialne. Dziś wiemy, że sporo osób pochodzenia żydowskiego nielegalnie wyjechało z Niemiec. Autorka prezentowanej tu publikacji podaje, że w latach 1933-1939 nastąpił drastyczny spadek ilościowy ludności żydowskiej, np. w Wałbrzychu o 86%, w Świdnicy o 73%, a ze Strzegomia wyemigrowali lub zostali wywiezieni do obozów wszyscy Żydzi. W miastach i rolniczych gminach tego regionu po 1939 r. pozostały pojedyncze rodziny żydowskie, przeważnie ludzie starsi, powyżej 60 roku życia. Trzeba to powiedzieć – pozostali ludzie biedni, zagubieni i samotni wobec nazistowskiej sieci represji. W Wałbrzychu, w pierwszych latach wojny, nielicznych miejscowych Żydów zgromadzono w wydzielonych mieszkania, a pokoje jeszcze podzielono prowizorycznymi ściankami, jako dodatkowe pomieszczenia dla większej liczby osób. Do takiej komasacji „nie aryjczyków” wykorzystywano m.in. mieszkanie na III piętrze domu przy obecnej ul. Wyzwolenia 54 oraz 37. Ostatnich żydowskich mieszkańców Wałbrzycha, przetrzymywanych w kilku takich mieszkaniach, wysłano w 1942 r. i styczniu 1943 r. do obozów zagłady: przeważnie KL Auschwitz-Birkenau i KL Terezin.

Kończąc prezentację dzieła Pani A. Grużlewskiej, dziękuję za możliwość uzupełnienia swojej wiedzy o wojennych i wcześniejszym losie społeczności żydowskiej w obszarze od Wałbrzycha do Dzierżoniowa przed 1945 r. To jest pionierskie dzieło, które polecam wszystkim zainteresowanym lokalną historią ukazaną poprzez ludzkie losy. Wartością tej książki jest także obszerny, wieloźródłowy materiał faktograficzny.

Ryszard Bełdzikowski

zydzi-z-prowincji

Tagi: , , ,